wtorek, 30 lipca 2013

ZAYN #22

Zayn #22- DEDYK
                 SPECJALNIE DLA WERONIKI P.
                 MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ SPODOBA !!
To --------> http://www.youtube.com/watch?v=0PxrpO17t44

Obiecałam mu, że się nie zakocham. To miał być tylko seks, nic więcej. Co z tego, że źle mnie traktuje, co z tego, że olewa ? Kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Chciałabym tylko jednego, poczuć od niego miłość. Żeby przytulił, pocałował, powiedział, że kocham. Wiem, że to nie możliwe, ale każdy ma marzenia. Tak na prawdę marzenia nie do spełnienia.
Wystarczy tylko jego telefon i już jestem na jego wyłączność. Jego jedno słowo, że za chwilę po mnie przyjedzie. Tak jest zawsze i nie chcę żeby się to zmieniało.
Siedziałam na miejscu pasażera i byłam wpatrzona w okno. Jechaliśmy tak w ciszy przez dobre dwadzieścia minut. W końcu podjechaliśmy pod wielką willę. Wysiadłam z samochodu i udałam się za chłopakiem. Przez cały czas czułam jego wzrok na sobie. Nic dziwnego. Miałam na sobie czarną, obcisłą sukienkę z koronki, nad kolano i na cienkich ramiączkach oraz czarne lity. Na wierzch miałam zarzuconą skórzaną kurtkę, a na ramieniu dość sporą torbę. Podeszliśmy do drzwi. Chłopak wyciągnął klucz i przekręcił go w zamku. Otworzył duże białe drzwi i puścił mnie pierwszą. Weszłam stanowczym krokiem do domu i udałam się prosto przed siebie. Ściągnęłam buty i odwróciłam się w stronę chłopaka. Podszedł do mnie i zaczął składać delikatne pocałunki na mojej szyi. Zamknęłam oczy i cieszyłam się chwilą. Zsunęłam z ramienia torebkę i rzuciłam ją na ziemię. Mulat położył ręce na moich ramionach, chwycił kurtkę i ściągnął ją delikatnie. Skura opadła na ziemię, a ja poczułam delikatny powiew wiatru na barkach. Z pocałunkami zjechał na odkryty dekolt. Chwycił mnie w talii i mocniej do siebie przyciągnął. Popatrzył mi w oczy i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Ściągnął z siebie katanę moro i czarną koszulkę z jakimś nadrukiem. Przejechałam ręką po jego nagim torsie zatrzymując się przy spodniach. Uśmiechnął się chytrze i rozpiął zamek od mojej sukienki. Delikatnie pociągnął ją w dół i pozwolił koronce opaść swobodni na kremowe płytki. Popatrzył się na mnie z góry na dół i wrócił do oczu. Jeszcze raz pocałował mnie w usta i zaczął zmierzać w stronę sypialni. Udałam się za nim. Wyszliśmy schodami na piętro i weszliśmy do sypialni. Rozpiął rozporek i zsunął z siebie czarne rurki. Podeszłam do niego. Odwrócił się w moją stronę i objął mnie rękami, rozpinając mi stanik. Zsunął go ze mnie i wrzucił go gdzieś w kąt. Delikatnie przejechał po jednej piersi palcem wzbudzając u mnie gęsią skórkę. Uśmiechnął się delikatnie pod nosem i powoli cofał się w stronę łóżka. Szłam za nim. Przyciągnął mnie do siebie i odwrócił. Pochylił się delikatnie przez co położyłam się na łóżku. Klęknął nade mną i zaczął składać delikatne pocałunki na moim ciele. Przez dobre parę minut krążył w okolicy biustu i brzucha. Zaczął kreślić pocałunkami ścieżkę, która po chwili doprowadziła go do moich majtek. Popatrzył się na mnie i zsunął je ze mnie. Na początku delikatnie muskał moją kobiecość, lecz z czasem zaczął delikatnie poruszać językiem. W pewnym momencie włożył we mnie jednego palca, po chwili drugiego i trzeciego. Jego ruchy z czasem stawały się szybsze. W końcu odskoczyłam. Chłopak popatrzył na mnie ze zdziwieniem.
T: Jeszcze nie teraz. Przepraszam.
Uśmiechnął się delikatnie i zaczął mnie całować. Odwróciliśmy się tak, że teraz to on leżał pode mną. Nie chciałam się obijać. Od razu zjechałam do jego bokserek. Przejechałam dłonią po czarnym materiale wyczuwając wielką grubość. Uniósł się lekko i pozbył się bokserek. Jego penis obił się o brzuch. Zabrałam go do ręki i zaczęłam delikatnie pocierać. Po chwili składałam na nim delikatne pocałunki. Oblizałam go po całej długości i włożyłam dwie trzecie do ust. Na początku robiłam wolne ruchy lecz z czasem je przyspieszałam. Po krótkim czasie głos mulata stał się płytki i było słychać jego ciche pojękiwanie. Wiedziałam, że jeszcze tylko kilka ruchów i dojedzie, jednak mi to przerwał. Odsunął się ode mnie i popatrzył mi w oczy.
Z: Jeżeli ty nie to ja też.
Uśmiechnęłam się do niego i zbliżyłam się do niego bliżej. Usiadłam na nim okrakiem. Złączyliśmy usta w delikatnym pocałunku. Uniosłam się delikatnie i z pomocą chłopaka nabiłam się na jego kolegę. Poczułam coś niesamowitego. Położył ręce na mojej talii i delikatnie zaczął mnie unosić. Delikatnie się podniósł i mnie przytulił, nie przerywając. Jego ruchy były stanowcze, a zarazem delikatne. Nasze oddechy zaczęły być niespokojne. Moje jęki było słychać zapewne w całym domu. Wyszedł ze mnie i popchnął mnie na bok. Położyłam się. Chwycił mnie za brzuch i podsunął do góry. Przytrzymał mnie mocniej i wszedł we mnie od tyłu. Nie ukrywając zabolało mnie to w pierwszej chwili, ale z każdym pchnięciem było już tylko lepiej. Wchodził we mnie coraz mocniej i głębiej.
Z: Masz krzyczeć.
Po chwili robiłam to o co prosił. Czułam, że tak jak i jemu to i mi brakuje jeszcze chwili. Coraz mocniej we mnie wchodził. W pewnym momencie przytulił się do mnie. Poczułam niesamowite gorąco na moim ciele.
T: Zayn.
Z: Krzycz.
Gorące płyny zmieszały się w moim wnętrzu, a po moim ciele przeszedł dreszcz. Tego wieczoru wbiłam się chyba na najwyższy szczebel orgazmu. Opadł na mnie przyciskając mnie swoim ciężarem ciała. Przez długą chwilę nie mogliśmy uspokoić swoich oddechów. Położył się obok mnie. Po niecałej godzinie leżenia doszłam do wniosku, że muszę się zwijać. Nic tu po mnie. Chłopak oparł się o ścianę i zabrał z małej szafeczki papierosa. Zapalił fajkę i przykrył się delikatnie pościelą. Spojrzałam na duży zegar na ścianie. Za kilka minut pierwsza. Nawet nie wiem kiedy zleciał mi ten czas. Usiadłam na brzegu łóżka. Znowu poczułam tą cholerną samotność. Kolejny raz wrócę do pustego domu. A jutro znowu stanie się to co dzisiaj. Nagle zyskałam jakąś wewnętrzną siłę i miałam ochotę powiedzieć mu wszystko co czyje.
T: To ostatnia noc jaką u ciebie spędzę. Mam już tego dosyć. Czuję się jak zwykła tania dziwka, traktujesz mnie jak zabawkę. Wyruchasz i zostawisz. Nie masz najmniejszego szacunku do kobiet. Obiecałam ci, że się nie zakocham. Ale pomimo, że chciałam nie wyszło. Cholernie cię kocham i jedynym wyjściem będzie zerwanie ze sobą kontaktu. Nie chce byś już kurwą. Nie chcę. Wstałam z łóżka i zaczęłam powoli kierować się w stronę drzwi. Całą twarz miałam zalaną łzami.
Z: (t.i.) czekaj.
T: Po co ?
Z: Proszę cię.
Odwróciłam się w jego stronę. Podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło. Mocno do siebie przytulił.
T: Zayn ja cię kocham. Nie chciałam tego, przepraszam.
Z: Ja cię przepraszam. Jestem zwykłym gnojem, za to, że tak cię traktowałem. Kocham cię.
T: Mówisz to z litości.
Odsunęłam się od niego, lecz chwycił mnie mocniej. Ręką chwycił mój podbródek i podciągnął go w górę. Popatrzył mi się w oczy.
Z: Jesteś niesamowitą kobietą. Nie powinienem cię tak traktować. Może na to za późno, ale przepraszam. Kocham cię i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Uzależniłaś mnie od siebie. Nie odchodź błagam cię.
T: Ja tylko potrzebuje miłości.
Z: Dam ci bo cię kocham do granic możliwości.
Pocałował mnie delikatnie w usta. Położyliśmy się na łóżku. Objął mnie tym razem bardzo mocno.
Z: Dzwoniłem tylko po to, żeby mieć cię blisko. Nie chodziło mi o sam seks. Kocham cię.
T: Też cię kocham.
Z: Dobranoc.
Delikatnie musnął moje usta. Zamknęłam oczy i zasnęłam.
_____________________________
Podoba się ??? :D
Standardowe pytanie!! :D
Chyba nie zawiodłam, nie ? :))
Hmmm ?
Czytacie ? Komentujecie ! :D/ Lexii xx.

poniedziałek, 29 lipca 2013

TwItCaM !!

A więc kto ma w planie oglądać w piątek twitcama ??? :D/ Lexii xx.

DWIE STÓWKI !!

No to komentować !! :D
Imię i pierwsza litera nazwiska lub Nick !! :D
Czekam PIERWSZE PIĘĆ OSÓB !! :D
W końcu na blogu pojawią się imaginy z dedykacją !! :D
Nie będziecie wiedzieć kiedy, jaki i z kim!! :D
Powodzenia!! :D/ Lexii xx.

niedziela, 28 lipca 2013

ZAYN #21 (+18)

ZAYN #21
                     Z MEGA SPECJALNĄ DEDYKACJĄ DLA SOPHIE CANDY !!
                TAK PONOWNIE DLA NIEJ !! NATCHNĘŁA MNIE POMYSŁEM !!
                   NO I WYSZŁO Z TEGO TO CUDO. CHYBA CUDO !! 
                                                MIŁEGO CZYTANIA !!

Podjechałam pod sklep 24h. Zaparkowałam samochód i zgasiłam silnik. Pozbierałam różne duperele z fotela i włożyłam je do torebki. Musiały się wysypać. Wysiadłam z auta, zamykając za sobą drzwi. Weszłam do supermarketu i przeszłam po sklepie zabierając z półek jakiś sok, czekoladę. Podeszłam do lady i podałam kobiecie rzeczy do skasowania. Na koniec poprosiłam o dwie paczki papierosów. Wyciągnęłam z torby portfel i podałam sprzedawczyni wyliczoną kwotę. Podziękowałam grzecznie i wyszłam ze sklepu. Podeszłam do niskiego parapetu i na nim usiadłam. Wyciągnęłam z paczki jedną fajkę i włożyłam ją do ust. Zaczęłam zawzięcie szukać zapalniczki w torebce. Dopiero po chwili zorientowałam się, że musiała wypaś mi w samochodzie.

T: Kurwa.
Z: Chcesz ognia ?
Uniosłam głowę do góry i moim oczom ukazał się nie kto inny jak Zayn. Kiwnęłam głową na znak tak. Chłopak przysunął zapalniczkę do papierosa i ją odpalił. Zaciągnęłam się i już mogłam cieszyć się dymem w płucach. Usiadł obok mnie i sam zapalił.Nie ukrywam, że czułam się dosyć dziwnie w jego towarzystwie.
Z: Mówiłem ci tyle razy, żebyś nie paliła.
T: Mówiłam ci to samo.
Z: Nie pasuje ci papieros.
T: A tobie pasuje ?
Z: Na pewno bardziej niż tobie.
T: Z resztą co cię obchodzi czy palę czy nie.
Z: Trochę obchodzi.
Popatrzyłam tylko na niego ze zdziwieniem i wróciłam myślami gdzie indziej. Przez dobrą chwilę siedzieliśmy w ciszy. W końcu, któreś z nas musiało się odezwać.
Z: Jak już tak się spotkaliśmy to może do mnie wpadniesz ?
T: Nie sądzę żeby to był dobry pomysł.
Z: Dlaczego ?
T: Zayn.
Z: Daj mi tylko jeden jedyny powód dla, którego nie chcesz.
T: To nie jest dobry pomysł po tym co razem przeszliśmy.
Z: Nie możesz tego potraktować jako spotkania z kumplem ?
T: Przyjaciele ?
Z: Tak.
T: Sama nie wiem.
Z: Chodź nie wygłupiaj się.
Chłopak wstał i podał mi rękę. W zasadzie miałam inne wyjście, ale czemu nie. Wiedziałam, że może wyniknąć z tego coś nie zbyt dobrego, ale w końcu uległam. Taka już jestem. Podałam mu rękę i wstałam z murku. Wtedy poczułam takie miłe uczucie. Wróć. Nic nie poczułam. Nic, a nic.
T: Oj, Malik, Malik.
Uśmiechnął się do mnie i wywalił peta.
Z: Jedziemy razem czy osobno ?
T: A jak wolisz ?
Z: Razem ?
T: Osobno.
Z: Uparta jesteś. Będę czekał.
T: Przyjadę tylko po drodze zatankuje samochód.
Z: Nie robisz mnie w konia ?
T: Nie. Na pewno przyjadę. Obiecuje.
Z: Liczę na ciebie.
Uśmiechnęłam się do niego i poszłam w stronę swojego samochodu. Wsiadłam do niego i włożyłam kluczyki do stacyjki i odpaliłam silnik. Wyciągnęłam z torebki telefon.
Nowa wiadomość od: Julia xx
"Wpadniesz dziś ?"
Nacisnęłam zieloną słuchawkę obok jej zdjęcia i czekałam na sygnał. Po chwili odebrała. Szkoda mi było je odmawiać. Nie chciałam przyznawać się jej do kogo jadę, ale w końcu to wyczaiła. Nie spodobało jej się to, że jadę do Zayna. Ale cóż nie jej sprawa z kom się spotykam. Pożegnałam się z nią i się rozłączyłam. Rzuciłam komórkę na fotel i rozejrzałam się po parkingu. Zauważyłam, że Zayna samochód zniknął. Odjechałam z parkingu i udałam się na stację. Zatankowałam i pojechałam prosto do jego mieszkania. Wjechałam na parking podziemny i zaparkowałam samochód. Wyszłam z niego i zamknęłam za sobą drzwi. Poszłam do windy i wyjechałam na właściwe piętro. Wtedy zdałam sobie sprawę, że tak na prawdę od naszego spotkania nie byłam u niego ani razu, a to było jedno z moich ulubionych miejsc na wieczorne seanse filmowe. Podeszłam przed drzwi i przez chwilę zastanawiałam się czy zapukać. Może lepiej by było zwinąć się i napisać mu esemesa z przeprosinami ? W końcu moja ręka powędrowała wyżej i w końcu zapukałam. Po krótkiej chwili czekania, drzwi się otworzyły.
Z: Myślałem, że już nie przyjedziesz.
T: Obiecałam.
Zaprosił mnie do środka i zamknął drzwi. Rozebrałam buty i weszłam z nim do kuchni. Usiadłam na hokerze.
Z: Sok ?
T: Bananowy ?
Z: Oczywiście.
Chłopak wyciągnął z lodówki mój ulubiony sok i nalał go do szklanki. Podał mi go i poszliśmy do salonu. Przez cały czas rozmawialiśmy, śmialiśmy się, wygłupialiśmy. Jak dawniej. W końcu naszliśmy na tematy naszych związków. Nieistniejących związków. Nawzajem wypytywaliśmy się siebie o to czy kogoś mamy. Mówił, że nikogo nie miał, chociaż trudno mi w to uwierzyć.
T: Ty ? Chłopak, któremu tylko imprezy w głowie i same laski ? Jakoś nie wierzę.
Z: Ja też tobie nie wierzę. Jak taka dziewczyna może nie mieć chłopaka ?
T: Jaka ?
Z: Piękna, urocz, kochana.
T: Nie mam i nie chcę mieć.
Naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. Malik wstał i poszedł do drzwi. Po krótkiej chwili przyniósł wielkie opakowanie i położył je na stole. Usiadł na kanapie i zaczęliśmy jeść.
Po jakimś czasie włączyliśmy film.
Z: Piątek.
T: Piątkowe wieczory filmowe.
Z: Pamiętasz.
T: Jak bym mogła zapomnieć.
Z: Dlaczego nie chcesz mieć nikogo ?
T: Nie chcę znowu się zakochać i cierpieć po nieudanej miłości.
Z: Nie doceniałem cię. Głupi byłem.
T: Możemy zmienić temat ?
Z: Dlaczego ?
T: Nie chcę do tego wracać.
Z: Nigdy nie rozmawialiśmy o tym normalnie. Tak bez nerwów.
T: To jest bardzo trudny temat jak dla mnie.
Z: Może warto go poruszyć ?
T: A co to zmieni ?
Z: Wiem, że to ja wszystko spieprzyłem. Strasznie tego żałuję.
T: Na prawdę było mi z tobą dobrze.
Z: Przez te cholerne imprezy i kumpli straciłem najważniejszą osobę w moim życiu.
T: Mogłeś o tym myśleć jak samą mnie tu zostawiałeś.
Z: Wtedy myślałem tylko o sobie. Ale już tak nie jest.
T: Wątpię.
Z: Jest jakaś szansa żebyśmy znowu byli razem ?
T: Nie Zayn.
Z: Zmieniłem się.
T: Nie. Nie zmieniłeś się. Jest już późno. Pójdę.
Wstałam z kanapy i zaczęłam kierować się w stronę przedpokoju. Naglę poczułam dotyk na dłoni. Pociągnął mnie i przycisnął do ściany. Zaczął tak namiętnie i zachłannie całować. Odwracałam twarz w inną stronę żeby tego nie robił, jedna był tak zawzięty, że na nowo łączył nasze usta.
T: Zayn, przestań.
Nie reagował. Zaczęłam go prosić, błagać żeby mnie zostawił. Nagle jego ręce powędrowały na mój brzuch. Wtedy poczułam mocne szarpnięcie, odgłos rozdzierającego się materiału i rozsypanych guziczków. Poczułam jego gorące dłonie na dekolcie. Właśnie w tej chwili się zapomniałam i moje ręce powędrowały na jego szyję. Jego natomiast znalazły się na moich pośladkach. Nie wiem po co i dlaczego to zrobiłam, ale wsunęłam ręce pod jego koszulkę. Podciągnęłam ją do góry, jednocześnie ściągając ją z niego. Przywarł mnie ponownie do ściany dotykając swoim torsem mojego nagiego ciała. Momentalnie zrobiło mi się gorąco. Nagle Malik mnie uniósł do góry i zaczął zmierzać w stronę sypialni. Położył mnie na łóżku i rozpiął swoje spodnie. Zsunął je z siebie i wrócił do pocałunków. Podniosłam pupę delikatnie do góry, co ułatwiło mi pozbycie się spodni. Wsunął ręce pode mnie i rozpiął stanik. Zsunął go ze mnie i zaczął całować moje piersi. Nagle do mnie doszło, że źle robię. Zaczęłam go odsuwać od siebie, ale nie obchodziło go moje zdanie. Nadal mnie całował pomimo moich sprzeciwień. W końcu ściągnął ze mnie majtki. Nie wiem jak to zrobił. Nie dawał za wygraną. Nadal kontynuował. Zaczęłam go drapać po plecach, bić go, krzyczeć. Ale na nic. Był tak zawzięty, że nic go nie powstrzymywało. W pewnym momencie leżał na mnie już całkiem nagi. Jednym gwałtownym, szybkim i mocnym ruchem wszedł we mnie. Krzyknęłam z bólu. Po chwili przyjemnego bólu. Poczułam niesamowitą przyjemność. Odpuściłam. Sama zaczęłam go całować. Sprawił, że znalazłam się w innym świecie. Jego ruchy przez cały czas były szybkie.
Z: Tak bardzo za tym tęskniłem.
T: Nie przestawaj. Proszę cię.
W pokoju unosił się zapach seksu, a w całym mieszkaniu nasze niespokojne oddechy. Wzdychanie, moje ciągłe krzyki. Przyspieszał. Z każdym pchnięciem przyspieszał. Robił to coraz mocniej. Wchodził głębiej. W końcu znalazł punkt, który zaczął podkręcać. 
T: Zayn.
Z: Ciiii.
Po krótkiej chwili wygięłam się w łuk i poczułam niesamowite mrowienie. Zadrżałam i na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Malik doszedł w tym samym momencie. Opadł na mnie i popatrzył mi głęboko w oczy. Wiedziałam, że popełniłam błąd, ale nadal siedziała we mnie miłość do niego. Ponownie złączył nasze usta w namiętnym pocałunku, a ja głupia odwzajemniając go dałam mu jednoznaczny znak, że nadal coś do niego czuję. Oderwał się ode mnie.
Z: Kocham cię.
T: Ja też cię kocham Zayn.
Jeszcze raz ale tym razem delikatnie musnął moje usta i położył się obok. Objął mnie ręką, a ja położyłam głowę na jego torsie. Przez chwilę zastanawiałam się, czy czasem nie wyjść, ale było mi tak dobrze. nie chciałam niszczyć tej chwili. W końcu zasnęłam.
Rano się obudziłam i Zayn jeszcze spał. Założyłam bieliznę i wyszłam z sypialni. Udałam się prosto do kuchni. Wyciągnęłam z lodówki wodę i zaczęłam nalewać jej do szklanki. W głowie miałam mętlik. Źle zrobiłam ? A może dobrze ? Sama już nie wiem. Boję się, że on jest nadal taki sam. Że się przejadę na tym cholernym zaufaniu.
Nagle poczułam ciepło na plecach i jego ręce na brzuchu. Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech. Przecież ja go kocham. Oparł delikatnie głowę na moim ramieniu.
Z: Dzień dobry kochanie.
T: Dzień dobry.
Zaczął delikatnie muskać moją szyję, jednak znowu coś we mnie pękło.
T: Zayn, musimy pogadać.
Z: Coś się stało ?
Odwróciłam się do nie i oparłam o blat.
T: Nie jestem pewna czy dobrze robię. Boję się, że znowu będzie jak dawniej.
Z: Zmieniłem się.
T: Skąd mam mieć pewność, że się zmieniłeś 
Z: Zrobię wszystko żebyś wróciła.
T: Nie wiem czy dam radę.
Uklęknął przede mną i chwycił moje ręce.
Z: Zrozum. Wszystko.
T: Boję się.
Z: Tak strasznie brakuje mi twojego dotyku, oddechu, pocałunków. Samej obecności. Chcę żeby znowu w łazience były porozwalane twoje kosmetyki, w sypialni wszędzie twoje ciuchy, po całym domu porozwalane buty. Tak bardzo mnie to denerwowało, ale bardziej wkurza mnie to, że tego już nie ma. Pragnę żeby wszystko było jak dawniej. Przepraszam. Przepraszam cię za te wszystkie złe rzeczy które zrobiłem, że cię nie doceniałem. Przepraszam. Kocham cię i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.
Stałam tak i słuchałam co ma mi do powiedzenia. Po jego policzkach zaczęły spływać pojedyncze łzy. Był tak strasznie tym wszystkim przejęty. W końcu zrozumiałam, że drugiego takiego nie znajdę. Schyliłam się i go pocałował. Wstał i się do mnie przytulił. Ciągle płacząc.
Z: Przepraszam.
T: Nie płacz. Kocham cię.
Z: Kocham cię, tak bardzo cię kocham.
Posadził mnie na blacie i zaczął namiętnie całować.
Od tego czasu cieszę się, że zostałam tamtej nocy. I ta jego zachłanność. Strasznie go kocham i nie chcę żyć bez niego. Będziemy ze sobą na zawsze. Do końca. Bo wiem, że mu na mnie zależy i, że jestem miłością jego życia. Tak jak i on moją!
_______________________________________
Meeeeeeega długi i meeeeeega zajebisty.
Przepraszam za moją SKROMNOŚĆ, ale jest świetny !!
Przynajmniej dla mnie nie wiem jak dla was. Więc ?!!
KOMENTOWAĆ SKARBY. SŁONECZKA MOJEEEE!!!! <33333/ Lexii xx.

piątek, 26 lipca 2013

LOUIS #2

Louis #2 część II.

Kolejne noce spędzone z Lou. Coraz gorzej się czułam, a Harry zaczął nabierać podejrzeń. Mówiłam Louisowi, że nie możemy już tak dłużej, ale on nie słuchał.
Położyłam się obok Harrego na łóżku. Chłopak trzymał telefon i wgapiał się w jego ekran. Przytuliłam się do niego i dopiero po chwili zaczęła obchodzić go moja obecność.
H: Co się stało ?
T: Dlaczego, miałoby się coś stać ?
H: (t.i.) musimy porozmawiać.
T: Tak ?
H: Od jakiegoś czasu nie jest tak samo.
T: To znaczy ?
H: Sam nie wiem.  Może to coś ze mną nie tak.
T: Mów o co chodzi. Znowu o Lou ?
H: Powiedz mi szczerze, łączy was coś ?
T: Harry.
H: Powiedz.
Wstałam zdenerwowana z łóżka i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami. Nie potrafiłam kłamać mu w żywe oczy. Po mojej reakcji musiał poczuć się okropnie. Zeszłam na dół i udałam się prosto do kuchni. Chwilę później zszedł Harry. Dawno nie widziałam go tak zdenerwowanego. Wszedł do kuchni i zaczął tak strasznie krzyczeć.
H: Myślisz, że nie wiem ? Że tego nie widzę ? Wiem, że z nim sypiasz.
T: Harry, przestań.
H: Jak mam przestać ? Zdradzasz mnie z moim najlepszym przyjacielem.
T: Harry.
H: Nie Harry. Jak długo to trwa.
Zamilkłam, nie chciałam odpowiadać. Zamknęłam oczy i nagle po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Chłopak uderzył pięścią w stół co wywołało u mnie strach. Wtedy do domu wszedł Lou.
H: Jak długo to trwa ?
T: Dwa miesiące ? Nie wiem.
H: Ja pierdole.
Tomilson wszedł do kuchni i zobaczył mnie zapłakaną. Swój wzrok przeniósł na Hazzę. Styles popatrzył na Louisa, a później na mnie i stanowczym głosem wykrzyczał.
H: Wybieraj. Ja albo on.
T: Harry.
H: Ja czy on.
Lo: (t.i.).
T: Ja tak nie mogę. Harry.
H: To nie mamy o czym gadać. Jeszcze dzisiaj się pakuj.
Lo: Harry, przestań.
H: Przestań ? Zawiodłem się na was. Najważniejsze osoby w moim życiu.
Wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Oparłam się o ścianę i zsunęłam się po niej na ziemię. Zaczęłam wyć jak dziecko. Louis do mnie podszedł i kucnął obok mnie.
Lo: (t.i.).
T: Proszę cię, zostaw mnie.
Lo: Nie mogę.
T: Przepraszam cię, ale ja tak dłużej nie mogę. Kocham go, tak bardzo go kocham.
Lo: A ja ? Nic dla ciebie nie znaczę ?
T: Louis.
Lo: Bawiłaś się mną tylko ?
T: Kocham cię, ale uczucia do Harrego są większe. Przepraszam.
Lo: Co ty pieprzysz ? Uprawiałaś ze mną seks od paru miesięcy, a teraz mówisz, że uczucia do Harrego są większe ?
T: To jego tak na prawdę kocham.
Lo: A jak mi to mówiłaś ?
T: Przepraszam.

Chłopak wstał i wyszedł na górę. Jakimś cudem wyzbierałam się z podłogi i zaczęłam z niecierpliwością szukać telefonu. Po chwili go znalazłam. Włożyłam go do kieszeni bluzy i wyszłam z domu. Zaczęłam wydzwaniać do Harrego, ale nie odbierał. Z resztą, czego ja się spodziewałam. W końcu doszłam do parku i zobaczyłam w oddali postać, siedzącą na ławce. Od razu wiedziałam, że to on. Przyspieszyłam tempa i po chwili byłam już niedaleko Hazzy. Usiadłam obok niego. Chciałam chwycić jego rękę, ale od razu ją odsunął. Tak bardzo chciałam, żeby to wszystko się nie zdarzyło. Chciałam poczuć jego ciepło. Żeby przytulił.
H: Louis czy ja ?
T: Ty.
H: Ja, ale nadal będziesz sypiała z Tomilsonem. Tak ?
T: Nie. Kocham tylko ciebie. Zrobiłam straszną głupotę i teraz okropnie tego żałuję. Przepraszam cię Harry. Nic więcej nie mogę zrobić. Jeżeli chcesz, to się spakuję i wyprowadzę. Tylko powiedz.
H: Tak bardzo cię kocham, że ci wybaczę. Nie wiem dlaczego. To tak strasznie boli, ale cię kocham. On jest lepszy w łóżku ? To dlatego ?
T: Nie jest lepszy w łóżku.
Objął mnie ramieniem i przytulił do siebie. Poczułam taką wielką ulgę.
H: Wrócimy do domu. Powiesz mu, że nic do niego nie czujesz, że to mnie kochasz. Rozumiesz ?
T: Zrobię wszystko.
H: Teraz wyjedziemy na parę tygodni, a później pomyślimy o przeprowadzce.
T: Dziękuję.
H: Kocham cię (t.i.), tylko już nigdy mi tego nie rób. Błagam cię.
T: Przepraszam. Kocham cię.
H: Obiecaj.
T: Obiecuję.
H: Bo kolejny raz tego nie wytrzymam.
Pocałował mnie w usta i wstał z ławki. Zabrał za rękę i wróciliśmy do domu. Porozmawiałam z Lou i spakowałam rzeczy. Jeszcze tego samego dnia wyjechaliśmy do Nowego Jorku. Hazz kupił tam apartament i spędziliśmy tak dobre dwa miesiące. Pierwsze chwile były okropne. Nie ufał mi. Nie spał ze mną. Ale powoli wraca to co było kiedyś. Chociaż wiem, ze już nigdy nie odzyskam tego wszystkiego co było. Z chłopakami trochę gorzej, ale powoli wraca do normy. Lou zrozumiał, że zrobił mu tym okropną krzywdę. Znowu jest z El, z czego bardzo się cieszę.
_________________________________
Nie wyszło tak jak miało wyjść. Miałam mega wenę, ale ze zmęczenia mi nie wyszło.
Przepraszam jak was zawiodłam. Starałam się!!
No i wyszedł bardzo krótki!! :'((((
Komentujcie!! :))/ Lexii xx.

czwartek, 25 lipca 2013

LOUIS #2 ( +18)

Louis #2
                                SPECJALNIE DLA SOPHIE CANDY
                                            *** Olss for you !! :D ***

Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w bokserkę i majtki. Mój stały strój do spania. Rozczesałam włosy i umyłam zęby. Poszłam do sypialni i położyłam się obok Hazzy. Chciałam go pocałować, ale ten najwyraźniej nie miał ochoty. Wkurzyłam się bo wczoraj rozmawialiśmy dużo na temat naszego związku i wydawało mi się, że wszystko mamy wyjaśnione. Położyłam się tyłem do niego i odburczałam coś pod nosem. Wiedziałam, że za chwilę będzie miał wyrzuty sumienia. Przysunął się do mnie i zaczął całować mnie po odkrytym ramieniu. Zrobiłam mu na złość i przykryłam się, aż po szyję.
H: Przepraszam.
T: Teraz przepraszam ?
H: Nie chciałem.
T: Dlaczego tak mnie traktujesz ?
H: Nie wiem.
T: Masz jakiś powód ?
H: Ostatnio jakoś, a z resztą.
T: Mów.
H: Tak jakby coś między tobą, a Louisem.
T: Oszalałeś ?
H: Przepraszam.
T: Wiesz, że cię kocham i nie zamieniłabym cię na nikogo innego,nawet na Lou.
H: Też cię kocham.
Pocałowałam go i przytuliłam się do niego. Po chwili zasnął. Ale ja nie mogłam. W głowie miałam tylko kupę kłamstw jakimi darzę Stylesa. To samo przychodzi. Była już 2 w nocy. Jak zwykle o tej porze dostałam esemesa. "Przyjdź !" Chciałam iść, ale postanowiłam, że z tym skończę. Odpisałam mu tylko zwykłe nie. Jak zareagował ? Nie wiem. Nic nie napisał. Może zrozumiał, że ja i Hazza. Że to z nim jestem i nie chcę go zdradzać. Bałam się, że się zdenerwuje. Powie Harremy. W głowie miałam tysiące myśli. W końcu wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Piwo o trzeciej w nocy ? Czemu nie. Miałam tylko cichą nadzieję, że będzie w lodówce i to moje ulubione. A z resztą potrzebuję tylko alkoholu. W trakcie kiedy przechodziłam obok pokoju Louisa, otworzyły się drzwi i pociągnął mnie do środka. Zamknął drzwi i mnie pocałował. Robił to tak zachłannie, namiętnie. W końcu się od niego oderwałam.
T: Nie mogę.
Lo: Możesz.
T: Zrozum mnie. Nie.
Chłopak trafił w mój czuły punkt. Włożył swoją rękę w moje majtki  i przejechał po kobiecości. Po całym moim ciele przeszedł dreszcz. Teraz już wiedział, że nie będę się upierała. Znowu złączył nasze usta w jedność i powoli zmierzał w stronę łóżka. Położyłam się na nim, a on na mnie. Jego ręka nie opuszczała wcześniejszego miejsca. Miał na sobie tylko bokserki co ułatwiało sprawę. Tej nocy był jakiś inny. Jakby zdenerwowany. Wszystko robił tak szybko. Ciągle mnie całując, ściągnął ze mnie bokserkę i zjechał do mojego biustu. Zaczął ssać sutki, po chwili je przygryzając. Kierował się coraz niżej. W końcu doszedł do podbrzusza. Chwycił majtki i chciał je ściągnąć. Podniosłam pupę do góry i pozwoliłam mu na to. Przejechał palcem po łechtaczce, przez co zadrżałam. Zaczął całować moją kobiecość. W pewnym momencie gwałtownie włożył we mnie palca, przez co cicho zajęczałam. Najpierw jego ruchy było wolne, ale z czasem przyspieszał. W końcu wkładał dwa palce. Po chwili znalazł punt, którego szukał. Zaczął szybko nimi poruszać. Jakimś cudem powstrzymywałam moje jęki, co było bardzo trudne. Coraz szybciej i szybciej. W jednej sekundzie oblała mnie fala gorąca. Nie mogłam się uspokoić. Chłopak podsunął się do góry i mnie pocałował, pozwalając posmakować siebie. Zsunęłam mu bokserki. Jego penis wyskoczył z nich, obijając się o jego brzuch. Chwyciłam go do ręki i zaczęłam jeździć w górę i w dół. Oddalił się ode mnie i jednoznacznym ruchem dał mi znać, żebym uklęknęła. Zrobiłam tak jak chciał. Oblizałam go po całej długości i w końcu włożyłam główkę penisa do buzi. Robiłam okrężne ruchy językiem. W końcu zaczęłam wkładać go do połowy. Moje ruchy stawały się coraz szybsze. Chłopak chwycił moje włosy i pomagał mi w poruszaniu głową. Zaczęłam się z nim droczyć i co chwilę wyciągałam jego kolegę z ust. Cały czas jęczał pod nosem, żebym my tego nie robiła, ale właśnie tego chciałam. W pewnym momencie moje ruchy stały się na tyle szybkie, że chłopak doszedł. Zamruczał cicho pod nosem i podparł się łóżka. Połknęłam wszystko i usiadłam na łóżku. Jednym ruchem popchnął mnie tak, że leżałam. Nachylił się nade mną i bardzo mocnym ruchem wszedł w moje wnętrze. Sprawiał, że nie mogłam powstrzymać swoich krzyków. Zabrałam obok leżącą poduszkę i przykryłam nią twarz. Zaczął przyspieszać. W pewnym momencie ze mnie wyszedł. Odsunęłam z głowy poduszkę i popatrzyłam się na niego.
Lo: Krzycz.
T: Nie mogę.
Lo: Masz krzyczeć.
T: Lou. Proszę nie wytrzymam.
Byłam tak napalona, że nie wiedziałam co zrobić. Wszedł gwałtownie i tak głęboko jak nigdy. Po kilku pchnięciach. Mocnych i sprawiających ból pchnięciach, przeszedł przez moje ciało niesamowity dreszcz. Nie wyszedł ze mnie tylko został. Doszedł w tym samym momencie co ja. Przejechałam paznokciami po jego plecach. Wygięłam się w łuk i za nic nie mogła doprowadzić się do normalnego stanu. Nasze płyny się zmieszały. Opadł na mnie. Nie mogłam uspokoić mojego oddechu. To był coś czego dawno nie odczułam. Wyszedł powoli ze mnie i jeszcze raz namiętnie mnie pocałował. Odgarnął z mojej twarzy włosy i popatrzył mi w oczy.
Lo: Dlaczego to mnie nie wybrałaś ?
T: Lou.
Lo: Kocham cię, wiesz ?
T: Też cię kocham.
Wyszeptałam tylko i odsunęłam jego rękę. Wstałam z łóżka i ubrałam bokserkę. Chłopak usiadł na łóżku i mi się przyglądał. Założyłam majtki i podeszłam do drzwi. Odwróciłam się i jeszcze raz na niego popatrzyłam. Wiem, że chciałby żebym została, żebym to z nim była. Ale nie mogłam zrobić tego Hazzie, pomimo że tak strasznie go kochałam. Wyszłam z pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. Poszłam do kuchni i wyciągnęłam z lodówki piwo. Wypiłem je szybko i wyrzuciłam puszkę do kosza. Wróciłam do sypialni i położyłam się obok chłopaka. Popatrzyłam na niego. Miałam wyrzuty sumienia, że tak go okłamuje. W pewnym momencie zasnęłam.
Rano wstałam z łóżka i poszłam na dół. W kuchni byli wszyscy poza Lou. Pocałowałam Hazzę i usiadłam na przeciwko niego. Upiłam łyka jego kawy. Wtedy do kuchni wszedł Lou. Był w samych bokserkach. Kiedy się odwrócił w stronę lodówki zobaczyłam, że ma podrapane plecy. Przeklęła w myślach i modliłam się tylko, żeby nie zauważyli. Wiem, że było to niemożliwe. W końcu to zauważyli i zaczęli się śmiać. Wymieniłam się z nim wystraszonym spojrzeniem, co zauważył Harry.
H: Wiedziałem.
T: Nie zaczynaj znowu.
Lo: Hazz, spokojnie.
Z: Więc kto to ?
Lo: Jednorazowa przygoda w hotelu. Nic więcej.
Odetchnęłam z ulgą. A na Harrego spojrzałam tylko zdenerwowanym wzrokiem.
________________________________
Podoba się ??
W końcu z Lou i to + 18!!! :D
Może być ???? :D/ Lexii xx.