piątek, 12 lipca 2013

NIALL #49

Niall #49
Zrobiłam sobie kakao i poszłam do salonu. Usiadłam obok niego i się przytuliłam. Miałam do niego tak wiele pytań. Ale się bałam. Bałam się, że odpowiedzi będą inne niż oczekuję. Nawet nie wiedziałam od czego zacząć. Chłopak był zapatrzony w telewizor, a ja nie mogłam sobie ze sobą poradzić. Wlepiłam oczy w okno po, którym spływały miliony kropelek wody.
N: Kochanie, coś się stało ?
T: Nie.
N: Nad czym tak myślisz ?
T: Nad nami.
N: Coś jest nie tak ?
T: Już zawsze będziemy razem ?
N Co to za pytanie. Oczywiście, że tak.
T: A dzieci ?
N: Rozmawialiśmy już o tym.
T: Tak tylko to jest temat, którego ty ciągle unikasz.
N: Wcale niem unikam. Chcę mieć z tobą dzieci, ale po ślubie.
T: A ślub ?
N: Chyba nie musimy się z tym spieszyć. Prawda ?
T: No tak.
N: Pamiętaj, że cię kocham i będziemy zawsze razem. Ale niech to się nie dzieje tak szybko.
Popatrzył mi w oczy i mnie pocałował. Teraz już byłam pewna. Muszę wyjechać. Siedziałam tak jeszcze przez pół godziny. W końcu wstałam i poszłam na górę. Usiadłam na łóżku w sypialni i wybrałam numer w komórce, po chwili przyciskając zieloną słuchawkę. Jeden sygnał, drugi, trzeci...
V: Halo ?
T: Muszę wyjechać.
V: Powiedziałaś mu ?
T: On nie chce mieć teraz dzieci. Rozumiesz ? Nie chce.
V: Powiedz mu.
T: Nie powiem. Tak będzie lepiej dla niego i dla mnie.
V: Spakuj się to po ciebie przyjadę nad ranem.
T: O której.
V: Czwarta ? Tylko wychodź tak, żeby się nie obudził.
T: Dziękuję. Kochana jesteś. Pa.
V: Na mnie zawsze możesz liczyć.
On była jak moja siostra. Popierała każdą decyzję, nawet kiedy była niestosowna.
Wieczorem zrobiłam kolację, tak jak zwykle i usiadłam z Niallem na kanapie w salonie. Szybki prysznic i do spania. Poszłam się wykąpać. Zamknęłam drzwi od łazienki i spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do kosmetyczki i schowałam ją na sam dół do szuflady. Ubrałam się w piżamę i poszłam do sypialni. Niall już leżał w łóżku. Stanęłam przy szarce, ściągając bransoletkę z ręki. Pomyślałam wtedy, że to może być ostatnia nok, kiedy się do niego przytulę. Ostatnie chwilę kiedy będę czuła od niego to ciepło, bezpieczeństwo.
N: Idziesz ?
T: Tak, już.
Podeszłam do łóżka i weszłam pod kołdrę. Chłopak objął mnie od tyłu i mocno do siebie przyciągnął. Tak jasne, jeszcze bliżej. Pocałował mnie w usta, później w głowę.
N: Dobranoc. Kocham cię.
T: Też cię kocham. Dobranoc.
Nie mogła sobie pozwolić na zaśnięcie. Nie mogłam, ale pozwoliłam. Obudził mnie wibrujący telefon. Wyciągnęłam go z pod poduszki i odblokowałam. "Pakuj się, będę za dziesięć minut". Wyślizgnęłam się powoli z objęć Horana i wyszłam z łóżka. Udałam się do pokoju obok i wyciągnęłam tam z szafy walizkę i torbę. Położyłam jedną przy wyjściu z sypialni. Zabrałam z łazienki kosmetyczkę i wrzuciłam ją do torby. Delikatnie otworzyłam drzwi od szafy i zaczęłam wyciągać ciuchy, które po chwili lądowały w walizce. Zapięłam ją i spakowałam resztę ciuchów do torby i zniosłam je powoli na dół. Otworzyłam drzwi, pod którymi stała już Viccy.
V: Jesteś tego pewna ?
T: Bierz, bo się rozmyślę. I zaczekaj na mnie w aucie.
Ściągnęłam z lodówki jakąś karteczkę i odwróciłam na drugą stronę. Położyłam ją na blat.
"Wiesz, że cie kocham. Bardzo cię kocham. Jesteś dla mnie 
najważniejszy, ale nie chcę spieprzyć ci życia. Nie chcę.
Kocham cię i nigdy nie przestanę.~ (t.i.)".
Położyłam kartkę na blacie kuchennym i wyszłam z domu, powoli zamykając za sobą drzwi. Wsiadłam w samochód i pojechałyśmy. Po sześciu godzinach byłyśmy na miejscu. Mały biały, drewniany domek zaraz na plaży. Kilka kroków do morza. Wspaniałe miejsce. Viccy dostała go od dziadków, po ich śmierci.

Minął tydzień, drugi, trzeci. Miesiąc. A ja nie dałam mu znaku życia. Martwi się ? Głupie pytanie, jak kocha to pewnie się o mnie boi. Usiadłam na kanapie i zaczęłam pić herbatę.
V: Znienawidzisz mnie za to.
T: Za co ?
Nagle do pokoju wszedł Niall. Co ? Dlaczego ? Chyba mu nie powiedziała.
T: Co ty tu robisz ?
N: Wyjechałaś tak bez słowa.
T: Może miałam powód ?
Wstałam i odłożyłam kubek gorącej herbaty na stolik i poszłam na mały jakby tarasik, który prowadził prosto do morza. Chłopak udał się za mną. Oparłam się o barierkę i nie wiedziałam od czego zacząć. Co w ogóle on chciał usłyszeć ?
N: Dlaczego ?
T: Musiałam.
N: Musiałaś bo ?
T: Bo wiedziałam,że tak będzie lepiej.
N: Dla kogo lepiej ?
T: Dla ciebie, dla mnie.
N: Mogę w końcu wiedzieć co było powodem ?
T: Po prostu musiałam.
N: Jeżeli mnie nie kochasz. Powiedz.
T: Kocham cię i to bardzo cię kocham.
N: Proszę cię wróć.
T: Nie mogę.
N: W co ty ze mną grasz ? Co ?
T: W nic. Nie możesz po prostu zapomnieć ?
N: Nie mogę bo cię kocham.
T: Wyjedź i zapomnij. Proszę.
N: Albo wracasz ze mną, albo ja tu zostaję.
T: Niall.
N: Ta ostatnia rozmowa ? To jest powód tak ?
T: Nie. To znaczy po części tak.
N: No powiedz.
T: Na ślub za wcześnie, a dzieci dopiero po. Co mam zrobić jak ja już jestem w ciąży ?
N: To dlatego wyjechałaś ?
T: Nie chce ci spieprzyć życia. Nie chcesz.
N: Moje życie byłoby spieprzone gdybym tu nie przyjechał. Nie powiedziałabyś mi nigdy. Nie obchodzi mnie już teraz nic. Rozumiesz ? Kocham cię i chcę żebyś wróciła. Żebyście wrócili.
T: Też cię kocham.
N: Wrócisz ?
T: A mam inne wyjście ?
Pokiwał głową na znak, że innego wyjścia nie mam. Rozłożył ręce, podeszłam do niego i go mocno przytuliłam.
N: Kocham cię i obiecaj, że już nigdy nie wywiniesz mi takiego numeru. Nigdy.
T: Obiecuję.
Pocałowałam go i staliśmy tak jeszcze przez chwilę. Weszliśmy do środka, a tak spotkaliśmy Viccy z walizkami.
T: Co ty robisz ?
V: Zostawiam was samych.
N: Mam dwa tygodnie wolnego.
T: Całe dwa ?
N: Całe dwa tygodnie dla ciebie.
Uśmiechnęłam się i mocno go przytuliłam. Chwilę później byliśmy w sypialni. W sypialni z której jest widok na morze. Fajny seks.
____________________________________
Znowu Niall no i zaraz będzie kolejny Niall i później też!! :D
Nialla Horana nigdy za wiele!!! :D
Kolejny rozdział na blogu będzie jutro. Prawdopodobnie!! :D
Czytać i komentować!!! :D/Lexii xx.

czwartek, 11 lipca 2013

NIALL #48

Niall #48 SMUTNY
Włącz tooooo-----> LINK ---> I tak bez końca!!!! :D

Każdy marzy o zapamiętaniu najlepszych chwil w życiu. Osób z którymi ten świat stawał się lepszy. To wszystko znika. Powoli, ale znika. Każdy mały szczegół ucieka nam z pamięci. Później nie zostaje już nic. Dlaczego przez całe życie nie da się zapomnieć nieszczęścia ? Dlaczego szczęście znika, a nieszczęście ? Pamiętam tamten dzień jakby było to wczoraj. Ten ból...
"-Od dawna chcę ci powiedzieć, że...- zamilczał. Nie wiem czy dam radę... Chciałbym żeby było inaczej ale nie potrafię.- mówił to jakby miał wyjawić mi zaraz coś okropnego. Cholera.
- Powiesz mi o co chodzi ?- powiedziałam, patrząc na niego pytającym wzrokiem.
- Nie wiem od czego zacząć.- zaczął się jąkać.
- Po prostu to powiedz.
- Kochasz mnie ?- powiedział patrząc na podłogę.
- Co to za pytanie. Oczywiście, że tak. Bardzo dobrze wiesz, że nie potrafiłabym bez ciebie żyć.- odparłam bez zastanowienia.
- Boże.
- Kochanie, o co chodzi ?- zapytałam ze zdenerwowaniem.
- Kiedyś sobie obiecałem, że nigdy w życiu nie pozwolę płakać dziewczynie. Nigdy żebym to ja był powodem.
- Niall, powiesz mi o co chodzi ?
- Jestem cholernym dupkiem wiedz, że jesteś wspaniałą dziewczyną i znajdziesz w życiu kogoś kto na ciebie zasłużył.- mówił to ze łzami w oczach.
- Co ty wygadujesz ?
- Musimy to zakończyć.- w końcu wydusił.
- Co zakończyć ?
- Nasz związek. To nie ma przyszłości.- płakał to mówiąc.
- Przecież mnie kochasz. Prawda ?- zapytałam zaniepokojona.
Zamilknął. Siedział i nawet nie chciał popatrzeć mi w oczy.
- Popatrz na mnie.- chwyciłam jego podbródek i uniosłam do góry, ale na nic. Oderwał się i zaczął odchodzić.
- Nie potrafię."
Nawet nie powiedział przepraszam, nie wyjaśnił. Dlaczego ? Nie wiem, nie mam pojęcia. Ale to tak cholernie zabolało. Wyśmiewałam się z ludzi, którzy twierdzili, że można cierpieć przez miłość. Może dlatego, że prawdziwej nigdy nie odczułam. Do czasu pojawienia się Nialla. Chłopaka,który podbił moje serce do granic możliwości.
Jego obecność sprawiała, że na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. Jego wzrok, te błękitne tęczówki jak morze. Dotyk od, którego miałam gęsią skórkę na ciele. Oddech. Kiedy przytulał czułam go na szyi. Delikatne pocałunki na moim ciele. Kochałam go. Ja tak bardzo go kochałam. Kochałam... Gadam bzdury. Nadal go kocham, ale co z tego ?
Ile czasu musi minąć, żeby przeszło ? Może nowa miłość ?
Miesiąc ? Rok ? Dwa lata ? Cztery ? Dalej za mało ? Kurwa, dlaczego muszę tak cierpieć. Cztery zasrane lata z życia wycięte. Łzy. To między mną, a nimi narodziła się najwspanialsza przyjaźń na świecie. Codziennie są przy mnie. Jedno wspomnienie. Same cisną się do oczu. Mam im zabronić ? Przecież ja tak bardzo kocham kiedy spływają po moich policzkach. Powoli zaczyna mi ich brakować.
Mały domek na brzegu plaży. W około nic. Pustka. Pustka taka jak w moim sercu.
Delikatny podmuch wiatru. Fale obijające się o piasek. Zmierzam powoli w stronę morza. Chciałabym do niego wejść i zniknąć. Zniknąć na zawsze. Bez jakiegokolwiek bólu. Po co żyć ? Po co umierać ? Jaki w tym sens ? Co lepsze ? Życie wiąże się z bólem, cierpieniem. A śmierć ? Nie przypadkiem z tym samym ? Co bym nie wybrała. Będę cierpieć. Zawsze będę cierpieć. To jest moja ścieżka. Draga, którą muszę przejść. Zatrzymałam się w miejscu, gdzie fale nie dochodzą. Jeden krok. Może to będzie moja droga ? Może to właśnie tędy mam iść ? Delikatnie przesunęłam jedną nogę do przodu. Zimna. Miałam cichą nadzieję na śmierć w cieplutkiej wodzie. Jest zimna. Cholernie zimna. Tak jak moje serce. Ale ono krwawi. Wróciłam do mojej poprzedniej pozycji. Przecież jak tam wejdę, nie będzie odwrotu. Cofnęłam się kilka kroków do tyłu i odwróciłam w stronę domku. Może powinnam wrócić.
- Dlaczego ? Co ja takiego zrobiłam ? Zraniłam kogoś tak mocno, że muszę za to cierpieć ?- mówiłam do Boga tak jakby stał obok mnie. Uniosłam głowę do góry.
- Dlaczego ? Dlaczego ty mi to robisz ?- wykrzyczałam przez łzy, upadając na piasek.
Jestem na skraju wyczerpania. Powoli się kończę. Ból rozdzierał mnie od środka. Tak jakby jakieś zwierzę siedziało we mnie. W środku. Popatrzyłam w prawą stronę. Zobaczyłam jakąś sylwetkę w oddali. Podniosłam się powoli i zaczęłam iść w tamtym kierunku. Poczułam coś dziwnego. Taki spokój ? Ulgę ? Po chwili wiedziałam, że to on. Chłopak, który tak cholernie zranił. Nasza odległość była coraz mniejsza. Z każdym krokiem chciałam przyspieszyć. Ale po co ? Co to da ? Teraz zaledwie dzieliła nas odległość dwóch metrów. Stanęłam tak jak i on. Jego ręce wylądowały na twarzy, zasłaniając buzię. Nic dziwnego. Każdy tak reagował na mój widok. Myślicie, że dlaczego mieszkam na wyspie gdzie w obrębie mili nie ma żywej duszy ? Wyglądałam jak wrak człowieka. Anorektyczka ? Już dawno nią zostałam. Blada. Podkrążone oczy. Ledwo się poruszałam. Kiedyś byłam taką piękną dziewczyną. A teraz ? Znikam.
- Boże.- wydusił tylko to. Nie było go stać na nic innego ? Po jego policzkach zaczęły cieknąć łzy.
- Może tęsknota tak na mnie działa. Nie wiem.
- ...
- Brakuje mi ciebie. Cholernie mi ciebie brakuje. Z każdym dniem jest gorzej. Coraz gorzej.- Z tej całej upadłam na ziemię. Chciał mnie złapać.
- Zostaw.
- Chodź zabiorę cię do lekarza.- zaoferował.
- Po co ? Może i ciało wyleczą, ale moja psychika. Nie dam rady.
Klęknął na piasku i przytulił się do mnie. Chciałam objąć go najmocniej jak potrafiłam. Nie mogłam. Nie miałam siły. Przycisnął mnie delikatnie do siebie. Poczułam jego ciepło. Jego serce. Oddech. Zapach. To czego ta bardzo mi brakowało.
- Przepraszam. Błagam cię. Wróć.
- Nie potrafię.
- Błagam cię. Damy radę.
- Ty może dasz radę. Ale ja ? A jak kiedyś odejdziesz ? Już tego nie zniosę.
- Nigdy nie odejdę. Rozumiesz ? Nigdy.
- Ale przecież nie kochasz.
- Kocham. Jak nie będę żył z tobą, to nie będę żył w ogóle. Już nie potrafię.
- Dlaczego cztery lata ? Dlaczego tak cholernie długo ?
- Trzy lata. Trzy lata spędziłem na szukaniu. Po roku poczułem wielką pustkę. Wiedziałem, że to ciebie brakuje. Tak cholernie żałuję. Błagam cię. Wróć do mnie. Zrobię wszystko. Wszytko. Tylko wróć.
- Nie chcę tak łatwo wybaczyć.
- Zrobię wszystko. Tylko powiedz.
- Idź.
- Co ?
- Idź. Daj mi czas.
- Nie chcę tego robić. Boję się, że znowu cię stracę.
- Proszę cię. Idź.
Odsunął się ode mnie. Był cały zalany łzami. Wstał i odszedł. Szedł powoli. Nie oglądnął się. Może nie chciał, żeby bolało ? Ale w tym momencie do mnie doszło. Może o jest moja szansa. Może go już więcej nie zobaczę. On jest moją drogą. Podniosłam się resztkami sił i zaczęłam biec. Nie wiem jak ale biegłam. Był daleko. Bardzo daleko. Nie dogoniłabym go.
- Niall. Krzyknęłam ile miałam mocy w płucach.
Odwrócił się. Zaczął biec. Jeszcze tylko chwila. Sekunda.
Wpadłam w jego ramiona. Nie chciałam już puszczać. Bałam się, że tego pożałuję. Pożałuję, że wstałam i za nim pobiegłam.
- Nie dam rady.
- Kocham cię. Kocham cię, tak bardzo cię kocham.- mówił przez łzy, całując mnie.
- Obiecaj. Już nigdy mnie nie zostawisz. Nigdy. Prawda ?
- Obiecuję. Obiecuję. Kocham cię.
- Też cię kocham.
Ten uścisk został już na zawsze. Na zawsze.
________________________________________
Jakoś na smutasa wzięło!!! :'(((
Czytajcie i komentujcie!!!/ Lexii xx.

środa, 10 lipca 2013

NIALL #47

Niall #47
Znamy się od sześciu lat. Najlepsi przyjaciele na zawsze. Przysięgaliśmy to sobie kiedy szedł do xFactora. To był dla mnie trudny okres. Wcześniej widziałam go codziennie, a później. Już w pewnym momencie tydzień, dwa. Ale cieszyłam się, że spełnia swoje marzenie. Jego szczęście równało się z moim. Później przeprowadził się do Londynu i tak został nam już skype i telefon. To było wszystko. Niesamowitą radość sprawił mi biletem, który przysłał na moje urodziny. Poleciałam do niego na dwa tygodnie. W końcu musiałam wracać. I tak przez jakiś rok ja tam, on tu. Dwa lata temu kupili dom. Duży dom. Każdy z chłopaków miał swój pokój. Zależało im na tym, żeby mieszkali razem. Jakiś rok temu zadał mi pytanie. Pytanie, które zmieniło całe moje życie. I właśnie tym sposobem mieszkam z piątką walniętych debili. Z Horanem mam najlepszy kontakt, bo w końcu najlepszy przyjaciel od sześciu lat, ale na reszcie chłopców również mogę polegać.
Piątek, najwspanialszy dzień w naszym domu. Wieczór filmowy. Pizza, popcorn samo żarcie i wieczór spędzony na komediach, horrorach. Zależy. Harry i Lou pojechali na zakupy, Niall robi ze mną ciasteczka. Nasza tradycja ciasteczkowa. Liam i Zayn jak zwykle się wydurniają. Było już koło 17, a chłopcy nadal na zakupach. Nie ogarniam tego, no ale to Harry Styles i Louis Tomilson. Siedziałam na blacie i podjadałam Horanowi masę do ciasteczek. Była tak dobra, że musiałam. Uwielbiałam ją. Zaś Horan robił ciasto. Jejku tak słodko wyglądał bez koszulki, cały uwalony i z mikserem w ręce. Mały piekarz. Zawsze robił najwspanialsze ciasteczka na świecie. Ale ja z niem w kuchni. Kiepski pomysł, jedna blacha była zjedzona w ciągu kilku minut.
N: Dzisiaj horror.
T: Nie spojrzę na telewizor, ani razu.
N: Boisz się.
T: Od zawsze się boję horrorów.
N: Właśnie po to masz Nialla Horana. Przy nim nie będziesz bała się nikogo i niczego.
T: Horan sam darłeś mordę w tamtym tygodniu jak baba.
N: Serio ? Nie pamiętam.
T: Teraz nie pamiętam.
N: Oj tam. W pokoju mam telefon, przyniesiesz ?
T: Gdzie jest ?
N: Na łóżku.
Zeskoczyłam z blatu i pobiegłam na górę, po drodze mijając Zayna. Weszłam do pokoju chłopaka i zaczęłam szukać komórki. Podniosłam kawałek pościeli i znalazłam iPhona. Lecz coś przykuło moją uwagę. Spod poduszki wystawał kawałek zielonej bluzki. Pociągnęłam za nią. Moja zguba. Szukałam jej od tak dawna. Zielona koszulka z małpką na przodzie i napisami z tyłu. Najbardziej w niej uwielbiałam spać, ale jakimś sposobem zniknęła z mojej szafy. Teraz już wiem, ale co ona tu robi ? Wsadziłam ją z powrotem pod poduszkę i zeszłam na dół.
N: Masz ?
T: Co ?
N: No telefon.
T: A tak.
Podeszłam do Nialla i włożyłam mu telefon do dresowych spodni. Kiedy to robiłam nachyliłam się nad chłopakiem i wyszeptałam mu do ucha.
T: Mogę wiedzieć co robi moja koszulka u ciebie w łóżku ?
N: Musisz ?
T: Miło by było.
Odeszłam od niego bo w tym samym momencie przyjechali chłopcy. Rozpakowaliśmy zakupy, a Niall w tym czasie skończył ciacha. Czas tak przeleciał, że już siedzieliśmy przed telewizorem. Zaczęliśmy oglądać dramat. Tak na początek. Po jakiś 20 minutach filmu wstał Niall.
Z: Gdzie idziesz ?
N: Zaraz wrócę.
Poszedł na górę i zamknął się w swoim pokoju. Minęło dobre pół godziny, a on nadal nie schodził.
H: Idę zobaczyć co z nim.
T: Ja pójdę, i tak muszę iść do pokoju.
H: Ok, jak wolisz.
Podeszłam pod drzwi i nie wiedziałam czy wejść, co powiedzieć. Jego zachowanie. Może to przez tą koszulkę ? Chwyciłam za klamkę i weszłam do środka, zamykając za sobą drzwi.
T: Dlaczego nie idziesz na dół ?
N: Nie mam ochoty.
T: Co się stało ?
Podeszłam bliżej i zauważyłam, że leży przytulony do tej cholernej bluzki. Usiadłam na brzegu łóżka.
T: Możesz mi powiedzieć o co chodzi ?
N: Boję się.
T: Dlaczego ?
N: Bo jak to powiem, to nie będzie odwrotu.
T: Cholera jasna o co ci chodzi ?
Wstałam i zaczęłam chodzić po pokoju.
T: Nie wyjdę do póki się nie dowiem.
Chodziłam po pokoju dobre 10 minut. W końcu podeszłam do drzwi i chwyciłam za klamkę.
N: Kocham cię.
T: Co ?
Powiedział to pod nosem, ale bardzo dobrze usłyszałam te słowa. Chciałam żeby powtórzył.
N: Kocham cię. Podobasz mi się.
T: O boże.
Z tej całej paniki wyszłam. Nie wiedziałam co robić. Najlepszy przyjaciel, wyznał mi miłość. Zeszłam na dół i poszłam do kuchni.Usiadłam na blacie w kuchni i z tego miejsca oglądałam telewizor.
H: Co mu ?
T: Zły humor.
Z: Przejdzie mu.
T: Na pewno.
Po 15 minutach zszedł na dół. Wszedł do kuchni i wyciągnął z lodówki sok. Stanął na przeciwko mnie i oparł się o wyspę, stojącą na środku kuchni.
N: Przepraszam.
T: Od kiedy ?
N: Dwóch lat.
T: Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałeś ?
N: Bałem się, że mnie wyśmiejesz albo wyjedziesz.
T: Nigdy bym nie wyjechała. Nigdy.
Stał tak przede mną w szarych dresach, koszulce i bluzie. Co chwilę na mnie zerkał, ale jego uwaga była skupiona bardziej na zabawie sokiem. Denerwował się, widziałam to. Przez cały czas czułam wzrok, któregoś z chłopców na sobie.
N: I co teraz ?
Wychyliłam się i delikatnie ręką chwyciłam za jego podbródek i podniosłam do góry.
T: Z kim rozmawiasz. Ze mną czy z sokiem ?
N: Przepraszam.
Odłożył go i znowu jego wzrok powędrował gdzieś w dół. Mówił mi kiedyś, że przy rozmowie z dziewczynami jest strasznie wystraszony, ale nie wiedziałam, że aż tak. Nerwy go zżerały. Biedny.
T: Patrz na mnie, jak do ciebie mówię.
Podniósł głowę i popatrzył mi prosto w oczy. Te błękitne tęczówki pokrywała tafla wody. Bałam się, że zacznie płakać. Nie chciałam tego.
T: Chciałbyś spróbować ?
N: Nie chcę, żeby to zależało ode mnie. To, że się zakochałem nie znaczy, że musisz.
T: Chcę spróbować.
N: Ale na pewno ?
T: Sama o tym jakiś czas temu myślałam.
N: Serio ?
Wyciągnęłam do niego rękę, chwycił ją i zbliżył się do mnie. Rozszerzyłam moje nogi robiąc tym samym mu miejsce. Stanął przede mną i popatrzył mi w oczy.
T: Nie denerwuj się.
N: Jeszcze nigdy nie miałem takiego stracha przed pocałunkiem, nigdy.
T: Nie przeciągaj.
Przytrzymał mój policzek dłonią i zbliżył się do mnie. Tym ruchem sprawił, że nasze usta połączyły się w bardzo długi i namiętny pocałunek.
_________________________________________
Chcecie II część ???? :D Podoba się ? Pisać dalej ???? :D/ Lexii xx.

wtorek, 9 lipca 2013

ZAYN #19

Zayn #19
Zrobił coś okropnego, a ja pomimo to nadal go kocham. Pocałunek. Może wydawać się, że to TYLKO pocałunek, ale tak nie jest. Ta blondyneczka z dopinanymi włosami, sztucznymi rzęsami, makijażem i strojem jak u dziwki. Może ja też powinnam się tak ubierać, co ?
Stoję przed lustrem i się maluje. Nie za mocny, nie za wyzywający. Po prostu makijaż na imprezę. Włosy delikatnie pokręcone, troszkę lakieru i mogę wychodzić. No i jeszcze sukienka. Stanęłam przed szafą i wyciągnęłam czarną sukienkę z koronki na grubych ramiączkach. Idealnie przylegała do mojego ciała. Czarne wysokie szpilki. Gotowa. Zeszłam na dół. Zayn czekał na mnie w salonie, już dawno ubrany. Stanęłam w drzwiach i oparłam się o framugę.
T: Idziemy ?
Zerwał się jak powalony i na jego ustach pojawił się wielki uśmiech. Podszedł do mnie i stanął.
Z: Boję się, że ktoś mi cię zabierze.
T: To mnie musisz pilnować.
Z: Będę. Chodź tu.
Chwycił mnie za talię i przyciągnął do siebie. Założył mi kosmyk włosów za ucho i przejechał dłonią po policzku. Po chwili złożył długi pocałunek na moich ustach.
T: Kocham cię.
Z: Ja ciebie też.
T: Idziemy ?
Z: Gdybym mógł to został bym tu z tobą. Tylko ty i ja.
T: Nie rób się tak napalony misiu.
Z: Będąc przy takiej dziewczynie? Nie da rady. Kocham cię.
T: Też cię kocham.
Z: Obiecaj mi coś.
T: Tak ?
Z: Będziesz już ze mną na zawsze ?
T: A wytrzymasz całe życie ?
Z: Z tobą, zawsze.
T: Obiecuję.
Z: Kocham cię.
Jeszcze jeden długi pocałunek i czas na wyjście. Wyszliśmy z domu, zatrzaskując za sobą drzwi. Malik otworzył mi drzwi, po czym sam zajął miejsce kierowcy. Odpalił samochód i ruszyliśmy. Na miejscu byliśmy koło 19. Pod klubem spotkaliśmy Nialla, Lou i El. Przywitaliśmy się i weszliśmy do środka. Reszta już tam była: Harry, Liam z Dan, Josh. No i kilku innych znajomych. Skład ten co zawsze. Zayn i Niall poszli po drinki. Kilka minut później przeszli i mogliśmy się napić. W końcu ruszyliśmy na parkiet. Bawiłam się świetnie do czasu. Zayn z Lou poszli zamówić ponownie drinki. Gadali z jakąś laską. Nie żebym była zazdrosna czy coś. Dobra może trochę. Podeszłam do baru i stanęłam obok Malika. Przedstawił mnie temu plastikowi. Na początku wydała się sympatyczka. Wieczór leciał, a ja zaczęłam bawić się z Dan i El. Wypiłyśmy już dość sporo z resztą tak jak i chłopaki. Poszłam z El do łazienki. Przy stoliku zobaczyłam Zayna i tą laskę. Trzymali się za ręce ? Pocałował ją. Co ?
T: El, to Zayn ?
E: Chodź.
T: Co on robi ?
E: Zostaw go.
Weszłam z nią do łazienki. Oparłam się o ścianę i się po niej osunęłam. Zaczęłam wyć jak dziecko. El kucnęła przede mną i próbowała mnie uspokoić, ale na nic. W końcu wstałam. Poprawiłam makijaż i postanowiłam iść się dalej bawić. Olałam go. Niech sobie robić co chce. Mam go w dupie. Może być pewien, że właśnie dziś straciłam do niego zaufanie, szacunek. Wypiłam kilka drinków i miałam już na tyle odwagi, żeby mu przypieprzyć. Tak porządnie. Szedł w stronę naszego stolika, wstałam i podeszłam do niego. Zamachnęłam się i moja dłoń wylądowała na jego policzku. Pozostawiając czerwony ślad.
Z: Co ty robisz ?
T: Za tą dziwkę.
Z: Co ?
Odeszłam. Zabrałam torebkę i wyszłam z klubu. Usiadłam tam na murku i wyciągnęłam telefon. Wybrałam numer i zadzwoniłam po taksówkę. Rozłączyłam się i wrzuciłam telefon do torebki. Chwilę później przybiegł Zayn.
Z: (t.i.) co się stało ?
T: Co się stało ?
Z: Ej, kochanie.
T: Nie nazywaj mnie tak.
Z: Możesz mi wyjaśnić co się stało ?
T: Idź do tej zakichanej blondyneczki. Na pewno cię pocieszy.
Wtedy podjechała taksówka. W tym samym momencie wybiegła El. Wsiadła ze mną w taksówkę.
T: Co ty robisz ?
E: Nie zostawię cię samej.
Podała ulicę i pojechałyśmy do jej mieszkania. Weszłyśmy do środka i poszłam z nią do sypialni. Walnęłyśmy się na łóżko i zaczęłyśmy rozmawiać. O takich jak ona. Co faceci w nich widzą ? To, że mają tapetę na twarzy i odsłonięte połowę pośladków, to chyba nic nad zwyczajnego. Połowę tej nocy spędziłam na płaczu, w końcu zasnęłam. Rano się wyzbierałam i pojechałam do domu. Weszłam do środka. W kuchni siedział Malik.
Z: (t.i.).
T: Daj spokój.
Z: Przepraszam, głupio wyszło.
T: Głupio wyszło ? "Boję się, że ktoś mi cię zabierze." To raczej ja się powinnam bać, bo jakaś blond dziwka już mi ciebie zabrała.
Z: To był tylko niewinny pocałunek.
T: Kurwa, niewinny pocałunek ?
Z: To nie miało żadnego znaczenia.
T: Czyli całowanie się ze mną też nie ma dla ciebie żadnego znaczenia ? No pewnie bo to tylko niewinne pocałunki.
Z: Kocham cię i każdy dotyk ma dla mnie znaczenie. Rozumiesz ?
T: To dlaczego ją pocałowałeś ?
Z: Byłem wypity.
T: Byłeś wypity. Pójdziemy na kolejną imprezę, wypijesz znowu i co powtórka z rozrywki ?
Z: Nie.
T: A może któregoś razu wypijesz o wiele więcej i wylądujesz z kimś w łóżku.
Z: W łóżku mogę wylądować tylko z tobą.
T: Obiecałam ci coś wczoraj.
Z: Że będziesz ze mną na zawsze.
T: Możesz mi też coś obiecać ?
Z: Wszystko.
T: Nie będziesz pił na imprezach.
Z: Ok.
T: Zero alkoholu. Chyba, że w domu. Tylko w domu nigdzie indziej.
Z: Obiecuję. Błagam wybacz mi to.
T: Muszę pomyśleć.
Podszedł do mnie i uklęknął.
Z: Błagam cię już nigdy nie zobaczysz mnie z inną dziewczyną. Nie wezmę łyka alkoholu do ust. Mogę nawet każdy weekend siedzieć w domu. Ale chcę żebyś przy mnie była. Zawsze.
T: Wstawaj.
Z: Wybacz mi błagam cię.
T: Kocham cię.
Wstał z ziemi i tak mocno mnie przytulił jak nigdy. Ten pocałunek trwał tak długo jak żaden inny. Kocham go i jestem wstanie wybaczyć mu ten pocałunek.
T: Jeszcze jedno.
Z: Tak ?
T: Masz numer tej blondyneczki.
Z:...
T: Zayn.
Z: No tak.
T: Wykasuj go.
Wyciągnął telefon z kieszeni i mi go dał. Sama go usunęłam.
Z: Już nigdy nie pójdę do tamtego klubu. Nigdy.
T: Kocham cię.
Z: Ja ciebie bardziej.
Zabrał mnie na ręce i zaniósł do salonu. Położył mnie na kanapie, po czym już sam leżał na mnie. Tak spędziliśmy resztę dnia.
_______________________________________
PRZEPRASZAM, że tak długo musicie czekać. Ale ten czas miałam cholernie zawalony i zero czasu na bloga. Zero. No i brak weny. Ale od dzisiaj wszystko się zmieni. OBIECUJĘ!!!! <33333
Podoba się ??/ Lexii xx.

niedziela, 7 lipca 2013

KONKURS BLOGA!!

Wyniki konkursu na bloga już są. A więc:
I miejsce: WIKTORIA KAJKO- imagin, do 31 lipca polecanie twojego bloga na tym.
II miejsce: ESTERA HORANOWA- imagin.
III miejsce: Weronika Juskowiak.

Proszę Wiktorię i Esterę o czym chcą imaginy: z kim, jaki (smutny, wesoły, +18, itp.), przyjaźń/ miłość. Wiecie co robić. Najlepiej żebyście napisały mi to na maila.
GRATULUJĘ !/ Lexii xx.
(przepraszam za pomyłkę) :D

sobota, 6 lipca 2013

KONKURSY!!

Zawiadamiam was, że zabrałam się w końcu za wyniki konkursu na imagina oraz na bloga.
Osoby, które się zgłosiły: SPRAWDŹCIE SWOJE MAILE, MOŻE COŚ DO WAS PRZYSZŁO!! :D
Tak, tak powysyłałam kilka wiadomości do osób, które bardzo mnie zainteresowały. Sprawdźcie pocztę, nie chcę żeby ten konkurs przeciągnął się kolejne kilka tygodni.
Jeszcze raz was przepraszam, za tak długie czekanie!!/ Lexii xx.

poniedziałek, 1 lipca 2013

NIALL #46

Niall #46
Co ona ma, czego ja nie mam ? Hmm ? No właśnie. Jest szmatą, dziwką i krętaczką, która leci na jego sławę i kasę. No ale co na to poradzę ? Zrobiłam już wszystko. Nic. Takie jest życie, trzeba się do niego dostosować. Nie mam innego wyjścia, niż żyć dalej i się nie przejmować. Nie przejmować, dziwnie powiedziane. Pierwsze strony gazet, na każdym kanale w telewizji. Kurwa. Dobija mnie to. "Niall rozstał się z (t.i.). Co było tego powodem ? Nowa miłość Horana ? Patrzcie jaka piękność." I zajebiste zdjęcia ich razem idących sobie za rękę, całujących się. Boże, przecież ona wygląda jak zwykła zdzira. Lity w panterkę, czerwona sukienka, spod której wychodzą pośladki. cycki. Rozmiar D ? Chyba się nie mylę. Dzięki czemu ? Kasie Horana. Boże jakie to jest wspaniałe. Żal mi go, że daje się tak naciągać. Czy go kocham ? Może ? Co ja wygaduje. Kocham go, ale nie wiem czy kiedykolwiek bym do niego wróciła. To jak mnie potraktował, było okropne. Czas leczy rany. Serio ? Nie wiedziałam. Jeden miesiąc, drugi, trzeci. Tak na dzisiaj jest 5 miesięcy i 17 dni. Jeszcze trochę i pół roku, a ja nadal nie mogę zapomnieć.
Poszłam do kuchni i nalałam sobie kakao. Poszłam do salonu i postawiłam je na stoliku. Usiadłam na kanapie i rozkleiłam się jak nigdy. No może pierwszego dnia po rozstaniu. Ryczałam dobre 2 godziny, ale wtedy zadzwonił dzwonek.
T: Cholera, kto zaś.
Wstałam z niej i podeszłam do drzwi. Nie wierzyłam własnym oczom. Niall Horan. Mój były chłopak stoi przed drzwiami. Wow, co się stało ?
T: Dzień dobry. Mogę w czymś pomóc ?
N: Proszę cię porozmawiajmy.
T: Przepraszam, ale nie interesują mnie nowe znajomości.
N: (t.i.), daj spokój.
T: Daj spokój.
N: Płakałaś ?
T: Ja ? Niby o co ?
N: Wiesz, że nienawidzę kiedy płaczesz.
T: Szkoda, że to ty wywołujesz te łzy.
N: Mogę ?
Wszedł, tak po prostu sobie wszedł.
N: Chciałbym wrócić.
T: Chciałbym wrócić. A wiesz co ja bym chciała ? Chciałabym żebyś mnie nie traktował jak skończoną idiotkę.
N: Nie mów tak.
T: Mam ci przypomnieć ? Jesteś okropna w łóżku. Jakoś przez rok nie sprawiało ci to problemu i wychodziłeś zadowolony z sypialni. Co, teraz nic nie powiesz ? Czemu milczysz ? Przychodzisz do mnie i mówisz mi, że chcesz wrócić, po tym jak mnie potraktowałeś ? Oskarżałeś mnie o zdradę, kiedy sam to robiłeś. Wiesz dobrze, że nigdy, ale prze nigdy bym ci tego nie zrobiła. Za bardzo cię kocham.
N: Nadal mnie kochasz ?
T: Tego nie da się tak wymazać.
N: Myślałem.
T: To źle myślałeś. Idź już, zapewne ta plastikowa blondyneczka potrzebuje nowej twarzy, albo chce sobie zrobić pośladki. Czytałam coś o tym. Ktoś w końcu musi to z finansować.
N: Już z nią nie jestem.
T: O to dlaczego w mediach o tym nie mówią ?
N: (t.i.) uspokój się, kocham cię i przez te pół roku, nie mogłem przestać o tobie myśleć. Na ulicy rozglądałem się czy gdzieś cię nie ma. Chodziłem do naszej ulubionej restauracji i przesiadywałem tam po kilka godzin, czekając aż się zjawisz. Na koncertach, w tłumie tych wszystkich dziewczyn wypatrywałem czy gdzieś nie stoisz. Nie potrafiłeś się z nią nawet normalnie kochać. W głowie miałem ciebie. Nie ją. To ty jest dziewczyną mojego życia i chcę żebyś była ze mną już na zawsze. Rozumiesz ?
T: Za bardzo mnie skrzywdziłeś. Rozumiesz ? A teraz wyjdź, proszę cię. Jeżeli nie chcesz żebym przez ciebie beczała.
N: (t.i.).
T: Wyjdź, bo inaczej ja to zrobię.
Popatrzył się ostatni raz i poszedł. Zamknął za sobą drzwi, a ja znów zaczęłam wyć jak dziecko i nie potrafiłam się uspokoić. Po jakimś czasie się ogarnęłam i umówiłam się ze znajomym. Chłopakiem, który był we mnie zakochany po uszy w liceum i do tej pory jest. Powiedział, że zaczeka na mnie całe życie. Nie biorąc pod uwagę tego, że jest gejem i nigdy nie miał chłopaka i tak się z nim umówiłam. Spotykałam się z nim przez jakieś 4 miesiące ? To był taki nasz mały sekret. Na zewnątrz para zakochanych, a w środku najlepsi kumple. Wejściówki na imprezy po koncertowe, wzrok Nialla kiedy mnie przytulał. Szkoda, że musiałam zrobić mu coś takiego, ale nie miałam innego wyjścia. Niech wie co stracił.
Dwa i pół roku. Nasz pseudo związek trwa dwa lata, a Niall nadal nie odpuszcza. Na imprezie po Gali w Nowym Yorku, podszedł do mnie Zayn.
Z: Możemy pogadać ?
T: O czym ?
Z: Przecież wiem, że to jest ustawione.
T: Co ?
Z: Dziwie się, że przez dwa lata tak wytrzymałaś.
T: O co ci chodzi ?
Z: Przecież wiem jak parzyłaś na Nialla, kiedy byliście razem.
T: Możesz jaśniej ?
Z: Wiem jak wyglądasz kiedy jesteś przy osobie, którą na prawdę kochasz. Do Austina, nie czujesz tego co do Nialla.
T: Skąd możesz wiedzieć co do niego czuje.
Z: Bo Nialla zawsze kochałaś, a z nim przyjaźnisz się od dziecka.
T: Niech wie, że ze mną nie ma łatwo.
Z: Nie sądzisz, że to już za długo ? Od tamtego czasu nie miał nikogo. Nikogo. Ciągle o tobie gada. Myślisz, że mało nocy już przepłakał. On cierpi i żałuje tego co zrobił. Kocha cię.
T: Jakby kochał, to by tego nie zrobił.
Z: Jest tylko człowiekiem, ma prawo do błędów.
Po tej rozmowie stałam pod ścianą i nie wiedziałam co zrobić. W końcu w pewnym momencie podszedł do mnie Horan.
N: Hej.
T: Cześć.
N: Jak tam ?
T: Zayn ze mną gadał.
N: Prosiłem go żeby tego nie robił.
T: Może dobrze zrobił ?
N: Co ?
T: Doszło do mnie, że nadal cię kocham i nic z tym nie zrobię.
Zbliżyłam się do niego i popatrzyłam mu się w oczy.
T: No pocałuj mnie.
N: Mogę ?
T: Niall.
Chwycił mnie w talii i pocałował. To był pocałunek, którego nigdy nie zapomnę. Nigdy.
______________________________________
Przepraszam, że tak długo, ale kompletnie nie miałam czasu...
Łapcie, coś sknociłam. Nie wiem czy dobre. Czytać, komentować, motywować. Do dalszego pisania :D/ Lexii xx.