czwartek, 24 stycznia 2013

ZAYN #3

ZAYN #3
To wszystko było dla ciebie zbyt trudne. Ukrywanie przed niem prawdy. Już powoli nie dajesz rady. Boisz się mu o tym powiedzieć, boisz się że go stracisz, a to byłoby zbyt trudne... Codziennie mówi ci jak bardzo cię kocha, ale ty nie potrafisz spojrzeć mu w oczy. Nie dasz rady, nie chcesz. Nie potrafisz... Przyszłaś do domu i usiadłaś na kanapie. Zaczełaś płakać, rozglądałaś się po całym salonie na wasze zdjęcia na te wszystkie rzeczy, które razem kupiliście. Wstałaś i zaczełaś chodzić po całym domu. Płakałaś bez końca. Usłyszałaś trzask drzwi. Wystraszyłaś się, że Zayn już wrócił. Szybko poprawiłaś makijaż i zeszłaś na dół.
T: Harry, co ty tu robisz ?
H: Co się stało ?
T: Nic...
H: Przecież widzę. Powiedz mi.
T: Nie mogę to jest zbyt trudne.
H: Mów.
Chłopak krzyknął na cały dom.
T: Zdradziłam Zayna.
Wykrzyczałaś mu to w twarz ze łzami w oczach.
H: Co ?
T: Boże, on mnie tak kocha...
H: On o tym wie ?
T: Nie, jeszcze nie.
H: Nie mów mu.
T: Jak mam mu nie mówić, nie potrafie tak z tym żyć. Nie dam rady.
H: Wiesz, że się załamie.
T: Wiem, ale jak już mu powiem to się wyniose.
Harry wstał i cię przytulił. Zaczełaś płakać, wtedy on wyszedł. Zostałaś sama. Upadłaś na ziemię, nadal płacząc... Po kilku minutach wyzbierałaś się i poszłaś sobie zapalić. Wtedy do domu wszedł Malik.
Z: Kochanie wróciłem.
T: Proszę tylko nie kochanie.
Z: Co ?
T: Musimy pogadać.
Z: Coś się stało ?
T: Tak...
Zaczełaś płakać.
Z: (t.i.) nie płacz.
T: Proszę cię.
Zayn podszedł do ciebie i chciał cię przytulić, ale ty się odsunełaś...
Z:(t.i.) coś się stało ?
T: Zayn.
Z: Co ?
T: Zdradziłam cię.
Powiedziałaś to ze łzami w oczach. Malik stanął przed tobą i się na ciebie popatrzył. Zobaczyłaś łzy na jego policzkach.
Z: Powiedz tylko czemu ?
T: Przepraszam.
Z: Nie chcę słyszeć przepraszam, powiedz mi tylko dlaczego ? Byłem dla ciebie za słaby, źle cię traktowałem ?
T: Nie.
Z: To powiedz mi. Dlaczego ? Brakowało ci czegoś ?
T: Nie wiem dlaczego to zrobiłam, nie wiem. Strasznie tego żałuję.
Poszłaś do łazienki na górę. Wyciągłaś z szawki żyletkę, usiadłaś na ziemi i jednym, stanowczym i szybkim ruchem przejechałaś po nadgarstku. Czułaś jak słabniesz, zamknełaś oczy i oparłaś się o umywalkę. Wtedy do łazienki wszedł Zayn. Stał nad tobą i płakał. Powoli wstałaś i wybiegłaś z pokoju. Po chwili byłaś w drodze na wielki most. Popatrzyłaś się za siebie, widziałaś w oddali, że Zayn za tobą biegnie. Nie chciałaś już tego. Chciałaś się zabić. Wiedziałaś, że on przez ciebie cierpi. Stanełaś na krawędzi mostu. Zamknełaś oczy, wiedziałaś, że Zayn stoi niedaleko ciebie. o twoich policzkach zaczeły spływać łzy.
T: Zawsze będziesz dla mnie najważniejszy, zawsze. Kocham cię. Naprawdę bardzo cię kocham.
Z: Nie rób tego proszę.
T: Muszę.
Z: Proszę.
T: Nie, nie mogę spojrzeć ci w oczy po tym co zrobiłam. To zbyt trudne.
Z: (t.i.) Kocham cię.
T: Nie mów tak, po tym co ci zrobiłam, nie możesz mnie kochać. Nie możesz.
Nie wiesz co się dalej stało. Straciłaś przytomność.
*** 3 lata później ***
Siedzisz teraz na tym moście i pijesz piwo. Zastanawiasz się czy skoczyć. Tak bardzo chcesz to zrobić. Boisz się, ale chcesz... Wstajesz, dopijasz piwo i wrzycasz puszkę do rzeki. Zamykasz oczy i znowu czujesz się tak jak kiedyś. Tak jak tego dnia. Łzy zaczynają spływać ci po policzkach.
T: Ja tak bardzo cię kocham.
Poczułaś wtedy ciepły dotyk na biodrach. Na twojej twarzy pojawił się uśmiech. Otworzyłaś oczy i zobaczyłaś Zayna. Stał i patzrył ci się w oczy.
Z: Mimo, że zrobiłaś mi coś takiego to nie wiem dlaczego, ale ja cię nadal kocham...
T: To wszystko nie miało znaczenia.
Z: Cicho już.
Chłopak wtedy namiętnie cię pocałował.
T: Kocham cię, ale nie mogę.
Stanełaś na spowrotem na krawędzi mostu, obok ciebie Malik. Chwycił cię za ręke. Otworzyłąś oczy i popatrzyłaś się na niego.
Z: Albo razem albo w ogóle.
Zacisnął wtedy mocno twoją ręke.
T: Kocham cię.
Z: Kocham cię.
Jeszcze mocniej zcisneliście swoje ręce. Robiłaś już krok żeby skoczyć. Wtedy malik pociągnął cię w przeciwną stronę. Upadliście na ziemię.
T: Co ty robisz.
Z: Nie pozwolę ci na to, za bardzo cię kocham.
Zaczełaś płakać. Chłopak podniósł cię z ziemi i bardzo mocno przytulił.
________________________________________________________________________
Troszkę krótki..;// Dla Zzdicha !!!! :D /Lexii xx.

wtorek, 22 stycznia 2013

NIALL #11

NIALL 11
Byłaś z Niallem już od czterech lat. Byliście zaręczeni. Od tego czasu wszystko zaczeło się zmieniać. Z dnia na dzień, miałaś coraz mniej czułości od Nialla, a dlaczego ? Tego nie wiedziałaś. Kiedyś było tak pięknie. Całowaliście się bardzo namiętnie na powitanie, a teraz... Kiedy wracasz do domu dostajesz lekkiego całusa w czoło albo w policzek, bardzo rzadko w usta. Irytuje cię to, powoli zaczynasz mieć tego dosyć. W niektórych momentach chcesz odejść, ale nie możesz. A dlaczego ? Bo jesteś w 6 miesiącu ciąży. Twój dzień wygląda tak, że wstajesz od rana godnisz i sprzątasz, bo Niall oczy wiście nie ma siły po pracy. Później jakieś sprawy na mieście, lekarz. Wracasz do domu i czekasz na chłopaka. Zje kolacje i idzie przed telewizor. Non stop coś od ciebie chce, a ty musisz mu dogadzać bo inaczej się obraża. No i znowu, wrócił usiadł przed laptopem.
N: Przyniesiesz mi wode ?
T: Masz nogi ?
N: Masz bliżej.
T: Jak zwykle, nie...
Zabrałaś butelke wody i poszłaś do salonu. Podałaś mu.
T: Proszę.
N: Postaw.
Z hukiem położyłaś ją na stoliku i poszłaś do kuchni. Usiadłaś przy stole i zaczełaś oglądać gazetę.
N: Co robisz ?
T: Czytam.
N: Przyniosłabyś mi ładowarkę, bo mi fon zaraz siądzie.
T: Nie wiem gdzie jest...
N: Przy lodówce, na szwce.
T: To skoro wiesz to sobie sam przynieś.
N: No weź nogi mnie bolą.
Wstałaś i poszłaś po ładowarkę. Podeszłaś do Nialla i rzuciłaś ją na kanapę.
T: Następnym razem sam sobie przynieś.
N: Wiesz, że jestem zmęczony po robocie.
T: Wiesz co, mam tego dosyć. Wracasz po pracy, siadasz i masz wszystko w dupie. Nic cię nie obchodzi, nic. Wtedy Niall wstał i zaczął na ciebie krzyczeć.
N: Mnie nic nie obchodzi ? Zarabiam, żeby utrzymać dom, ciebie.
T: Ale ty nie rozumiesz.
N: Wszystko rozumiem. Myślisz, że jak złapiesz mnie na dzieco, to coś zdziałasz ?
T: Coś ty powiedział ?
N: To co usłyszałaś.
Blonyn zabrał kurtkę, ubrał buty i wyszedł z trzaskiem z domu. Szybko wstałaś i podbiegłaś do okna. Znowu poszedł zapalić. A tak go prosiłaś żeby tego nie robił. Poszłaś na górę i spakowałaś swoje ciuchy. Zeszłaś na dół i położyłaś torbę przy drzwiach. Zabrałaś kilka tabletek, bo nagle źle się poczułaś. Ubrałaś buty i założyłaś płaszczyk. Chwyciłaś torbę do ręki i stanełaś przed drzwiami. Wróciłaś się jeszcze po kluczyki od samochodu. Wychodząc, położyłaś klucze od domu na szafeczce w przedpokoju. Wyszłaś i zamknełaś drzwi. Poszłaś w stronę samochodu. Popatrzyłaś się na Horana. Miał na prawdę przerażoną twarz.
N: (t.i.) przepraszam.
Podbiegł do ciebie kiedy ty wkładałaś swoje rzeczy to bagażnika.
N: Kochanie, nie chciałem. Przepraszam.
T: Nie mam tego dosyć...
N: (t.i.) przepraszam, nie zostawiaj mnie proszę.
T: Proszę ? Tose możesz mówić ale już nie do mnie. Rozumiesz. Mam tego dosyć. Wysługujesz się mną. Nie mam czasu dla ciebie. Ciągle coś ode mnie chcesz.
N: Wiem, na prawdę przepraszam już nie będe.
T: Już nie będe. Przyjdziesz jutro i będzie.
N: Nie obiecuję.
T: Niall, zrozum to ja jestem w ciązy, za trzy miesiące urodzi nam się dziecko. Ja nie wyrabiam.
N: Przepraszam.
Po jego policzkach zaczeły spływać łzy.
T: Muszę to przemyśleć, Niall.
Wsiadłaś do samochodzu. Wtedy Niall poszedł do domu. Siedziałaś w samochodzie ponad pół godziny. Cały czas płakałaś. Mówiłaś sobie nie, ale bez niego. Bez niego byś nie dała rady... On jest najważniejszy dla ciebie... Wysiadłaś z samochodu i jeszcze raz stanełaś i myślałaś czy wrócić. Wyciągłaś z bagażnika torbę i szłaś w stronę drzwi. Stanełaś, zamknełaś oczy i położyłaś ręke na klamce. Powoli ją przekręciłaś. Weszłaś po cichu do domu. Poszłaś do kuchni. Zobaczyłaś go jak siedział z głową położoną na rękach (na stole). Płakał, jak dziecko. Nie wiedziałaś go jeszcze w takim stanie. Podeszłaś do niego i go przytuliłaś od tyłu. Wtał szybko z krzesła, odwrócił się i cię przytulił. Nadal płakał. Cały czas leciały mu łzy.
N: Przepraszam cię, już nigdy, prze nigdy cię tak nie potraktuję, nigdzy. Kocham cię.
T: Ja ciebie też bardzo kocham, najbardziej. Tylko proszę cię, nigdy mnie tak nie traktuj.
N: Wiem, to ja powinienem przy tobie gonić. Ja a nie ty przy mnie...
T: Obiecaj mi tylko...
N: Obiecuję.
Pocałowaliście się bardzo namiętnie. Niall zabrał cię delikatnie na ręce i zaniósł na górę. Położył cię na łóżku. Poszedł i zrobił ci herbatę. Przyniósł ci ją do łóżka. Położył się obok ciebie.
T: Dziękuje.
N: A teraz mi daj łyka.
T: Hahaha, zrób sobie.
N: Już zrobiłem.
Zaczeliście się śmiać. Niall napił się troche herbaty i oddał ci ją. Wypiłaś prawie całą i odłożyłaś ją na stołek. Wtuliłaś się w Nialla.
N: Kocham cię, wiesz. Nie wiem co bym bez ciebie zrobił.
T: A ja bez ciebie. Kocham cię.
Pocałowaliście się i zasneliście.
___________________________________________________________________
Sorki, że znowu z Niallem !!! xx /Lexii xx.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

NIALL #10

NIALL #10
Tak długo czekałaś na ten wyjazd. Wyjazd do Londynu. Od zawsze chciałaś tam jechać. Zwiedzić Londyn. Wkońcu dostałaś wiadomość od taty, że przeprowadza się z NY do Londynu. Odrazu zaproponował ci wakację u niego, wiedział, że to jest twoje największe marzenie. Dzisiaj nadszedł ten dzień. Dzisiaj wyjeżdżach. Wstałaś rano i spakowałaś resztę swoich ciuchów i kosmetyków. Zniosłaś na dół bagaże i poszłaś zjeść śniadanie. Jesyną negatywną rzeczą było to, że twój młodsz bran z tobą jedzie. Pojechaliście na lotnisko. Pożegnaliście się z mamą i poszliście na odprawę... Po chwili byliście już w samolocie. Zajęliście miejsca, założyłaś na uszy słuchawki i zasnełaś. W którymś momencie się obudziłaś, poszłaś do ubikaji, zamówiłaś nappoje i usiadłaś znowu obok brata. Napiliście się soku i po chwili był sygnał, zapiąć pasu. Wylądowaliście. Wyszłaś z samolotu i poszłaś odebrać bagaże. Przywitałaś się z tatą i jego narzeczoną. Pojechaliście na miasto. Zwiedzaliście Londyn i chodziliście po sklepach. Pojechaliście do domu na kolację. Zaraz jak zjadłaś poszłaś śie przejść. Chodziłaś uliczkami ondynu. Bez celu, kompletnie nie wiedząc jaką drogą idziesz. Doszłaś do jakiegoś mostu. Zobaczyłaś tam jakiegoś siedzącego na ziemi chłopaka w kapturze. Podeszłaś i usiadłaś obok niego.
T: Co tak sam siedzisz ?
N: Czasami tak lubię.
Zaczeliście rozmawiać. Wymieniliście się numerami. Miałaś kilka nieodebranych połączeń od taty. Znowu dzwonił odebrałaś i powiedziałaś mu, że będziesz za niedługo. Pożegnałaś się z chłopakiem i jeszcze przez pół godziny błądziłaś. Wkońcu znalazłaś drogę. Oglądnęlicie film i poszłaś spać. Rano zadzwonił ci telefon. To był Niall. Umówiłaś się z nim na moście za dwie godziny. Poszłaś umyć głowę i się wykompać. Ubrałaś się i w locie zjadłaś śniadanie. Poszłaś na umówione miejsce. Stanełaś na moście nie mogłaś uwieżyć, że kilka metrów od ciebie stoi Niall Horan z 1D. Chciałaś podejść po autograf i zdjęcie, ale cykałaś. Stałaś dalej i czekałaś na chłopaka. Kątem oka obserwowałaś Horana. Zobaczyłaś, że wyciąga telefon i gdzieś dzwoni. W tym samym momencie, twoja komórka zaczeła dzwonić. Odwróciłaś się i cię zamurowało. Chłopak do ciebie podszedł.
N:Nie wiedziałem, że to ty.
T: A ja nie wiedziałam, że jesteś Niall Horan.
Zaczeliście się śmiać. Poszliście na lody, do kina. Bardzo dużo chodziliście po Londynie. Wkońcu zaczeło się ściemniać. Niall odprowadził cię pod kamienice w której mieszkałaś. Przez chwile, staliście w ciszy. Przytuliliście się na pożegnanie. Poczułaś jego zapach, dotyk i ciepło. Nigdy nie zapomnisz tego uczucia. Poszłaś do mieszkania. Weszłaś do swojej sypialni, walłaś się na łóżko i myślałaś o tym całym dniu. To wszystko było takie piękne. Nawet nie wiesz w którym momencie zasnełaś... Minęły już dwa tygodnie. Spotykasz się z Niallem prawie codziennie. Dzisiaj też macie gdzieś iść. Ubrałaś się, pomalowałaś i poszłaś na umówione miejsce. Zonbaczyłaś chłopaka w oddali, Szłaś w jego kierunku z uśmiechem na twarzy. Wyglądał tak słodko. Miał czarne spodnie, białą koszulkę i okulary przeciwsłoneczne. Przytuliłaś się z nim. Już chciałaś się odsunąć, kiedy Niall złapał cię w tali jedną ręką, a drugą położył na twoim policzku. Pocałował cię.
N: Kocham cię.
T: Ja ciebie też.
Jeszcze raz wasze usta połączyły się w namiętnym pocałunku. Chłopak chwycił cię za ręke i poszliście do kina. Kolejnny dzień był wsapniały. Ale musiałaś wracać się spakować. Niall poszedł z tobą. Usiadł na łóżku i patrzył jak się pakujesz.
N: Musisz jechać ?
T: Muszę. Zaraz kończą się wakacje, a ja mam szkołe.
N: Nie możesz tutaj zostać.
T: Wiesz, że jak bym mogła.
N: Wiem.
T: Ja mam dopiero 17 lat. Musze wracać.
N: Obiecaj mi, że tu wrócisz, ze do mnie wrócisz, ze mnie nie zostawisz.
Usiadłaś obok niego i się przytuliłaś. Wyszeptałaś ,u do ucha.
T: Obiecuję.
Pocałowaliście się i spakowałaś resztę rzeczy.
T: Zostaniesz dzisiaj ?
N: Pewnie.
Poszliście zjeść kolację i oglądnąć film. Spędziliście razem cąły wieczór. Poszłaś z nim do swojej sypialni. Położyliście się na łóżku i zaczeliście rozmawiać. Nawet nie wiesz kiedy zasnełaś... Rano obudziło cię lekie ciepło na ustach. Nie otwierając jeszcz eoczu, miałaś uśmiech na twarzy. Nial cały czas cię całował. Poszłaś się umyć i ubrać. Byłaś gotowa. Usiadłaś na łóżku i zaczełaś płakać.
N: (t.i.) co się stało ?
T: Ja nie chcę wracać, chcę zostać z tobą.
N: Nie martw sie będzie dobrze.
Pocałowaliście się i poszliście na śniadanie. Niall zabrał twój bagaż i poszliście do samochodu. Po niecałej godzinie byliście już na lotnisku. Musiałaś się z nim pożegnać. Przytuliłaś się i zamknełaś oczy.
N: Zostań, proszę.
T: Nie mogę, wiesz.
Po twoich policzkach zaczeły spływać łzy. Pocałowałaś go bardzo namiętnie.
N: Kocham cię.
T: Ja ciebie też.
Jeszcze raz wasze usta złączyły się w całość. Zabrałaś bagaż i poszłaś na odprawę. Idąć jeszcze raz się odwróciłaś i zobaczyłaś płaczącego Nialla. Ty też się jeszcze bardziej rozkleiłaś. Po kilkunastu minutach byłaś już w samolocie. Dostałaś esmsa: " Nie bój się, zaczekam na ciebibie, tyle ile będe musiał. Kocham cię.~ Niall". Rozpłakałaś się i odpisałaś mu:"Kocham cię, dziękuję.". Wyłączyłaś telefon. Po jakmś czasie, byłaś już w Polsce. Wszystko takie samo jak zwykle. Nienawidziłaś tego. Wróciłaś do domu i zaczełaś płakać... Mineły dwa miesiące. Wieczoram mama przyszła do twojego pokoju. Nie mogłaś uwierzyć w to co do ciebie mówi. Tata załatwił ci tam szkołę i będziesz mogła zacząć od 2 semestru. Od razu zadzwoniłaś do Nilla. Był bardzo szczęśliwy. Skonćzyłaś to półrocze i zaczełaś się pakować. Byłaś tak szczęśliwa, że zobaczysz znowu Nialla. Wsiadłaś w samolot i poleciałaś. Po kilku godzinach byłaś już w Londynie. Wyszłaś z samolotu i pobiegłaś po bagaż. Na końcu długiego korytarza zobaczyłaś Nialla. Wpadliście sobie w objęcia. Całowaliście się kilka minut. Znowu jeździliście po londynie. Od tego czasu chodzisz tam do szkoły i za niedługo masz się przeprowadzić do Nialla.
____________________________________________________________________
/ Lexii xx.

sobota, 19 stycznia 2013

NIALL #9

NIALL #9
Twój wujek prowadzi firmę i podpisuje kontrakty z różnymi mega gwiazdami. Codzinnie tam chodzisz. Lubisz przebywać w towarzystwie tych wszystkich ludzi, często spotykasz znane osoby. Można powiedzieć, że codziennie. Twój wujek nie ma nic przeciwko, sam zaproponował, że jak będziesz starsza i będziesz chciała, to masz już załatwioną robotę. Wstałaś rano, umyłaś się, ubrałaś i w locie zjadłaś śniadanie. Wsiadłaś w tramwaj i pojechałaś do firmy. Szłaś z przystanku dosłownie 2 minuty. Weszłaś do biurowca i pojechałaś na dwudzieste piętro. Szłaś długim korytarzem, kiedy zobaczyłaś zza szklanej ścianki Nialla Horana, kilku jakiś ludzi i twojego wujka. Nie wieżyłaś własnym oczom... Jak gdyby nigdy nic chciałaś przejśc obok biura wcześniej jeszcze podsłuchałaś ich rozmowę.
W: Będziesz musiał udawać, że jesteś w związku z dziewczyną, którą ci wyznaczymy.
N: No dobrze.
Liczyłaś na to, że wujek cię zawoła i tak się właśnie stało.
W: (t.i.) mogę cię prosić ?
T: Tak ?
W: Niall, to będzie twój chłopak...
T: Co ?
W: Siadaj, wszystko ci wytłumaczę...
Usiadłaś na fotelu niedaleko blondyna. Rozmawialiście przez dwie godziny, podpisywaliście różne dokumenty. Potem Niall zaprosił cię na kawę. To znaczy ma cię niby zaprosić jako chłopak... Nie cieszyłaś się za bardzo, ale nie chciałaś powiedzieć o tym wujkowi, bo bałaś się, że się na tobie zawiedzie... Poszłaś do małej knajpki razem z chłopakiem. Nie wiedziałaś jak się masz zachować. Widać było, że chłopak nie jest z tego zadowolony, tak samo jak ty...
N: Weź, postaraj się chociaż.
T: A może ty powinieneś się postarać. To ty chcesz się rozsławić...
N: Wytrzymamy ze sobą dwa miesiące i ędzie spokuj.
T: Aż dwa mieiące.
Powiedziałaś pod nosem. Pożegnaliście się i poszliście każdy w swoją stronę. Poszłaś do domu. Rano wstałaś i pojechałas na zakupy. Już na drugi dzień zaczeły się plotki. Nagłówki gazet i ci ludzie z aparatami zaczęli cię przerazać. To dopiero pierwszy dzień, a już masz dosyć... Ale postanowiłaś, że wytrzymasz... Zadzwonił ci telefon.
N: Wiesz, że musimy się teraz widywać, więc gdzie i o której ?
T: Obojętne.
N: No to na rogu biurowca, za 20 minut.
T: Ok będe czekać.
Zobaczyłaś go. Szedł w czarnych okularach, białym podkoszulku i czarnych spodniach. A ręce miał włożone w kieszenie spodni. Podszedł do ciebie i przytulił cię, bardzo mocno. I wtedy wyszeptał ci do ucha.
N: Zachowuj się naturalnie, nie spieprz tego.
T: Nie jestem idiotką, tak...
Poszliście do studia, gdzie zmienili ci styl ubierania się, fryzurę. Wszystko. Nawet ci się to podobało. Potem pojechaliście na miasto. Nie dogadywaliście się za dobrze, ale musieliście udawać. Minął już miesiąc, wasze kontakty są o niego lepsze, ale i tak Niall nie darzy cię wielką sympatią. Przynajmniej takie masz wrażenie. Dzisiaj chłopak zaprosił cię do swojego domu. Przygotowałaś się i pojechałaś do chłopaka. Wpóścił cię z odziwo uśmiechem na twarzy.
T: Co ci ?
N: Nic, poprostu mam dobry humor.
T: Dziwne, i to w twoim przypadku.
N: Dobra, dobra.
Obejżałaś jego dom i poszliście do salonu. Usiadłaś na kanapie, a obok ciebie Niall. Rozmawialiście ponad godzinę, aż w końcu zaczeliście gadać o miłości.
T: Wiesz co bo ja dobiero teraz poczułam jak się kocha...
N: To znaczy.
T: No zakochałam się w tobie.
N: Co ?
Chłopak zaczął się śmiać.
T: Dobra nie powinnam tego mówić.
N: No nie powinnaś...
Jedna łza spłyneła ci po policzku. Wstałaś, zabrałaś kurtkę i jeszcze raz popatrzyłaś się na blondyna. Trudno było ci powstrzymać płacz... Nie chciałaś, żeby zaczeły się plotki jakby ktoś zobaczył ciebie wychodzącom od Nialla, całą zapłakaną... Wyszłaś, powoli zamyjąc drzwi. Pojechałaś do domu. Nie wychodziłaś z mieszkania przez dwa tygodnie, a wujkowi powiedziałaś, że jesteś chora i nie jesteś w stanie wychozić z domu. Dzisiaj jest koncert 1D. Musisz na niego iść bo obiecałaś swojej zwariowanej kumpeli, że ją zabieżasz. Wujek kupił ci dwa bilety z VIPem. Decyzja była trudna, ale poszłaś. Stoicie już przed sceną. Jeszcze kilka chwil, a zobaczysz chłopaka w którym tak bardzo się zakochałaś. Zaczeła się piosenka i oni wybiegli na scenię. Z oczu zaczeły ci spływać same łzy. Nie kontrolowałaś tego, ale w pewnym momencie zaczełaś się bawić jak zwykła fanka. Śpiewałaś, skakałaś, krzyczałaś. Wszystko naraz żeby tylko nie myśleć o tym jak bardzo się wygłupiłaś... Koncert się skończył i wszyscy z VIPem poszli za kulisy. Weszliście do niewielkiej salie. Na około były same kanapy. Chłopcy już tam siedzieli. Ze swoją koleżanką weszłaś na samym końcu. Usiadłaś gdzieś z boku. Nie chciałaś żeby Niall cię zobaczył. A jednak. Popatrzył się na ciebie. Co chwilę spotykały się wasze spojżenia. Niall cały czas robił coś na komórce, próbując skupiać uwagę na fankach. Po chwili poczułaś wibrowanie w kieszeni. Wyciągłaś telefon ze spodni. Dostałaś esmsa: "Proszę, porozmawiajmy.~Niall". Popatrzyłaś się na niego, a on na ciebie. Chciałaś kiwnąć głową, że tak, ale twoją uwagę odwróciła twoja kumpela. Po chwili zadzwonił ci telefon. Odeszłaś od grupki fanów i 1D. Stanełaś kilka metrów dalej i odebrałaś. Rozmawiałaś bardzo krótko. Poczułaś ciepły dotyk na swojej talii... Odwróciłaś się i zobaczyłaś Nialla.
N: Przepraszam.
T: Daj spokuj.
N: Kocham cię.
Chłopak namiętnie cię pocałował...
_____________________________________________________________________
/Lexii xx.

HARRY #1

HARRY #1
Znacie się z Harrym od pięciu lat, ale parą jesteście dopiero od roku. Ukrywaliście swoją miłośc, ale w końcu Harry zyskał odwagę i pewnego wieczory cię pocałował. Mieszkasz razem z całą piątką w jednym wielkim domu. Dzisiaj robicie impreze urodzinową dla Louisa. Chłopak  nic o tym nie wie. Siedzisz na łóżku w swojej sypialni i przeglądasz gazetę. Z łazienki wychodzi Harry. Patrzy się na ciebie z nutką porządania.
T: Harry, wszystko w pożądku ?
Wtedy chłopak podszedł do ciebie i uklęknął przy łóżku i zrobił (oczy kota ze Shreka).
T: Harry, nie ja ci coś powiedziałam.
H: Proszę.
T: Nie. Dwa tygodnie mówiłam ci już.
H: Ale minął już jeden, no proszę.
T: Nie.
Uśmiechnełaś się chytrze i udawałaś, że nie widzisz chłopaka. Ciągle z uśmiechem na twarzy. Harry usiadł za tobą na łóżku i objął cię rękami.
N: Proszę...
Zignorowałaś go, ale on zaczął całować cię po szyi. Zamknełaś oczy i poczułaś jak bardzo go pragniesz. Ciało mówiło ci tak, ale mózg nie pozwalał ci na to. Wstałaś szybko i stanełaś przed chłopakiem. Powoli zaczełaś zsówać z siebie części garderoby. Widziałaś to porządanie w oczach chłopaka. Stałaś już w samej bieliźnie. Wtedy weszłaś do garderoby, ale wyszłaś już w sukience. Na Harrego twarzy był smutek i zdenerwowanie.
T: Nie tym razem kochanie.
H: (t.i.) nie... Chcesz żebym oszalał ?
T: Może.
Uśmiechnełaś się i wyszłaś z pokoju, a chłopak walnął całym ciałem na łóżko. Szłaś ma dół po schodach z zadowoleniem. Wiedziałaś, że chłopak już długo nie pociągnie, ale chciałaś go jeszcze podręczyć. Zeszłaś na dół i usiadłaś w kuchni i zaczełaś pić herbatę Liama.
Li: Coś ty taka zadowolona ?
T: Zapytaj Hazzy.
Zaśmiałaś się, kiedy chłopak zszedł na dół. Popatrzył się na ciebie, nadal miał w oczach mega pożadanie. Nalał sobie soku i poszedł do salonu oglądać film. Nastał wieczór. Ludzie zaczeli się schodzić. Było ich mnóstwo. Nie pamiętasz kiedy w tym domu było tyle osób... Impreza trwała, wypiłaś trochę i poszłaś poszukać Harrego. Nie widziałaś go przez cały wieczór. Poszłaś na górę i go zobaczyłaś. Stał oparty o ścianę między pokojem Zayna, a Liama. Przeszłaś obok niego obojątnie, ale jedną ręką przejechałaś po jego kroczu. Zaczełaś rozmawiać z grupką dziewczyn, które stały niedaleko Harrego . Skończyło ci się piwo, przeprosiłaś je i poszłaś w stronę schodów. Idąc, Harry złapał cię w talii pocałował cię w szyję i wyszeptał do ucha.
H: Proszę cię, potrzebuje tego.
T: Tego czy mnie ?
H: Ciebie.
Harry bez zastanowienia otworzył drzwi do pokoju Zayna, zamknął je i rzucił cię na łóżko. Miał takie wielkie pożądanie w oczach. Zaczął cię całować. Namiętnie całować... Rozbierał cię i siebie też. Po chwili byliście nadzy... Całował cię od góry do dołu, czułaś się wspaniale. Zjechał do twojej kobiecości. Zaczął robić okrężne i szybkie ruchy językiem. Cała chodziłaś. Bez zastanowienia włożył w ciebie dwa palce, a po chwili trzy, byłaś plisko szczytu... Harry szybko wysunął palce i popatrzył ci się w oczy.
H: Dzisiaj nie będziemy się bawić.
T: To znaczy ?
Bardzo gwałtownym i szybkim ruchem wszedł w ciebie. Wchodzi i wychodził. Robił to tak inaczej. Inaczej niż zwykle. Czułaś go w każdym centymetrze siebie.
H: Krzycz.
T: Harry, Harry...
Krzyczałaś ile masz sił w płucach. Wasze oddechy były coraz bardziej niespokojne.
H: Jeszcze trochę.
Chwycił cię mocno i wszedł tak gwałtownie, że doszliście równo. Krzyłaś tak głośno, że zapewne wszyscy na korytarzu was słyszeli. Harry wyszedł z ciebie i uklęknął przy łożku i oparł się na twoim brzuchu.
H: Już nigdy więcej nie każ mi czekać.
T: No to musisz być baaardzo grzeczny.
H: Już zawsze będę...
Pocałował cię i zaczeliście się ubierać. Szybko włożyłaś sukienkę. Harry też był szybko w ciuchach. Westchnął i wyszliście z uśmiechami na twarzach. Wszyscy się na was patrzyli.
Rano zeszliście na śniadanie, mimo że była już 12. Weszliście do kuchni. Rozmawialićie w piątke, bo Zayn strasznie się zalał. Po jakimś czasie mulat zszedł i stanął w progu.
Z: Ej może wiecie kto się zabawiał w moim pokoju ? Staniczek znalazłem.
Razem z Harrym wybuchneliście śmiechem. A później wszyscy się śmialiście.
__________________________________________________________________________
Dla Sophie Candy !!! :D Oluś mam nadziejem że takie miało być !!! <3/ Lexii xx.

piątek, 18 stycznia 2013

NIALL #8

NIALL #8
Byliscie już ze sobą od czterech lat. Kochaliście się tak bardzo, że nie mogliście już bez siebie żyć. Trzy tygodnie temu zaczełaś myśleć o dziecku, ale jak narazie chciałaś zaczekać z tą rozmową. Nie wiedziłaś jak Niall na to zareaguje. Wieczorem usiadłaś na kanapie przed telewizorem. Czekałaś na Niall, aż wróci z próby. Nawet nie wiesz kiedy zasnełaś. Obudziło cię ciepło na twoich ustach. Kiedy otworzyłaś oczy zobaczyłaś Nialla. Uśmiechnełaś się.                                                          T: Hej, czekałam na ciebie.                                                                                                                                             N: Właśnie widzę.                                                                                                                                                        Zaśmiał się Niall i jeszcze raz cię pocałował. Zaczeiście rozmawiać. Siedzieliście tak przez godzinę. Niall wstał z kanapy.
N: Idę zrobić kakao. Chcesz ?
T: Chcę.
Po kilku minutach przyszedł Niall. Podał ci kakao i siadając westchnął.
N: Nie myślałaś.
T: Co ?
N: No bo wiesz.
T: Co wiem ?
N: No bo ja tak myślałem sobie.
T: Niall co jest z tobą ?
N: Bo chciałbym mieć z tobą dziecko.
T: Niall. Mówisz serio ?
N: Nie jeżeli nie chcesz.
T: Chcę i nawet nie wiesz jak bardzo, od dawna chciałam z tobą o tym pogadać, ale się bałam, że ty nie będziesz chciał. Bo sława i...
N: Oszalałaś, sława mi nie przeszkodzi w założeniu rodziny. Nigdy...
Pocałowaliście się. Niall chwycił jedną ręką twój policzek i popatrzył ci się w oczy.
N: No to może trzebaby było zacząć pracować nad naszym maluszkiem.
T: No też mi się tak wydaje.
Uśmiechnełaś się i wtedy blondyn wziął cię na ręce i zaniósł do sypialni. Kochaliście się. Mineły dwa tygodnie. Poszłaś do apteki po test ciążowy. Szypko wróciłaś do domu i powiedziałaś Niallowi, żebyu zaczekał. Bardzo się denerwowałaś, czy wam się udało. Weszłas, zamknełaś się na kluczyk i zrobiłaś test. Zeszłaś do salonu, gdzie siedział Niall. Stanełaś obok niego. Czekaliście na wynik. Położyłaś test na stole i chodziłaś po salonie.
T: I co ?
N: Jedna.
T: Kurwa.
Zaczełaś płakać...
N: Nic nie szkodzi, będziemy próbować dalej nie przejmuj się...
Pocałował cię w czoło, potem poszłaś znowu sprawdzić kiedy masz dni płodne. Tak wypadło, że teraz. Podeszłaś do Nialla.
T: Kochanie.
N: Tak ?
Zapytał Niall z uśmiechem na twarzy...
T: Bo wiesz, mam dni płodne no i.
N: I ?
T: Wiesz co.
N: Wiem.
Uśmiechnełaś się i pocałowałaś Nialla. Poszliście do sypialni. Kochaliście się codziennie przez dwa tygodnie. Czasami nawet kilka razy na dzień. Myślałaś, że to już, że już wam się udało, ale nie. Kiedy rano wstałaś i poszłaś do łazienki i zrobiłaś test. Znowu negatywny. Zaczełaś płakać.
N: Nie przejmuj się. W końcu się uda, zobaczysz.
T: Mam tego dosyć.
Podszedł do ciebie blondyn i cię bardzo mocno przytulił. Ubraliście się i poszliście na impreze. Umówiliście się tego wieczora  z chłopakami z 1D. Poszliście na miejsce spotkania. Nie bawiłaś się zbyt dobrze. Siedziełaś przy stoliku, kiedy reszta się bawiła. Przyszedł do ciebie Zayn.
Z: (t.i.) co jest ?
T: Nic, nie ważne.
Z: Przecież widze, że nie jest ok. Powiedz mi o co chodzi.
T: A mamy takie sprawy z Niallem, wiesz.
Z: Jakie, mi możesz powiedzieć...
T: Wiem. Ale idź się bawić, ja tu posiedze.
Z: Nigdzie nie pójde, dopuki nie powiesz mi o co chodzi.
T: Staramy się o dziecko z Niallem.
Z: Ooo no to powinnaś się cieszyć.
T: Od miesiąca i nic.
Z: Nie martw się będzie dobrze, wkońcu wam się uda.
T: Mam nadzieję.
Wtedy do stolika przyszedł Niall. Był trochę opity, ale naprawdę wypił jakiegoś drinka może dwa. Usiadł obok ciebie.
N: Co jest ?
Z: Będzie dobrze, uda się.
Uśmiechnełaś się do niego, wtedy mulat poszedł nadal się bawić.
N: Co się ? Powiedziałąś mu ?
T: Nie mam przed nim tajemnic.
N: No leć powiedz wszystkim, że nam się nie udaje.
T: Niall o co ci chodzi ?
N: O to.
T: Skończ, proszę...
N: Jak mam skończyć. Mam dziewczyne, która nie może urodzić mi dziecka. Zajebiście.
T: Coś ty powiedział ?
N: To co usłyszałaś.
T: Teraz to przesadziłeś. Nie obwiniaj mnie o to.
N:Przepraszam, niepowinieniem tak mówić.
T: Trochę zapóźno na przepraszam.
N:(t.i.).
Zabrałaś kurtkę, torebkę i wyszłaś szybkim krokiem i łzami w oczach z klubu. Po kilkunastu minutach byłaś w domu. Weszłaś i stanełaś w przedpookju. Pomyślałaś: " Po co ja tu jestem, skoro nie mogę urodzić mu dziecka. Nie będe zabierała mu życia, niech sobie znajdzie jakąś lepszą. Taką która urodzi mu gromatkę dzieci.". Zaczełaś wyć jak dziecko. Poszłaś do salonu i zapaliłaś papierosa. Wtedy usłyszałaś zamykające się drzwi. Niall przyszedł. Był kompletnie zalany. Wszedł do salonu. Popatrzył się na ciebie, a ty na niego.
N: Czemu poszłaś ?
T: Jeszcze się pytasz ?
N: No sory.
T: Sory, mówisz... Faaajnie.
Zaśmiałaś się.
N: Jak byś zaszła w ciąze to by tego wszystkiego nie było.
T: Znowu mnie osądzasz... Znowu.
N: Nie osądam cię.
T: Nie no wcale. Wiesz co idź się połóż jutro pogadamy. I to bardzo poważnie.
N: No to idę.
T: Idź.
Położyłaś się na kanapie i zasnełaś... Rano się obudziłaś, poszłaś zrobić sobie kawę. Kiedy ją piłaśwszedł do kuchni Niall.
N: Czemu nie spałaś w sypialni ?
T: Jeszcze się pytasz ?
N: No chyba mam prawo się zapytać nie.
T: No do tego masz, ale nie masz do tego żeby osądać mnie o to, że ja nie moge zajść w ciąże, bo to nie moja wina.
N: Idź się zbadać. Wtedy będziesz miała pewność.
T: Ja się mam iść zbadać ? Ja ? A ty co ? A może wina leży po twojej stronie ?
N: Po mojej ? Teraz dojebałaś...
Zaczełaś płakać i poszłaś do sypialni spakować się. Zeszłaś na dół z torbą. Stanełaś w przedpokoju, żeby ubrać buty.
N: Co ty robisz ?
T: Odchodzę, zznajdź sobie taką, która urodzi ci dziecko.
N:(t.i.) przepraszam. Zostań nie chciałem.
T: A jednak to zrobiłeś. Wiesz co to nie ma sensu z nami koniec.
Wyszłaś z domu trzaskając drzwiami. Pojechałaś do Zayna.
Z: (t.i.), co ty tu robisz ? Co się stało ?
T: Zerwałam z nim.
Zaczełaś płakać i wtuliłaś się w mulata.
Z: Będzie dobrze. Nie martw się.
Minął tydzień, narazie mieszkasz z Zaynem. Niall cały czas wydzwania do ciebie i ulata. Ignorujecie go, a przynajmniej ty próbujesz. Już kilka razy próbowałaś odebrać, ale nie. Nie mogłaś tego zrobić bardzo cię zranił. Dostałaś esmsa:" Wiesz jak bardzo cię kocham, nie powinienem mówić takich rzeczy. Wiem, że te słowa strasznie cię zraniły i trudno będzie ci o tym zapomnieć. Chcę tylko jednego, żebyś wróciła. Nie obchodzi mnie to czy będziemy mieć dzieci czy nie. Wolę nie zostać ojcem a być z tobą na zawsze. Kocham cię (t.i.). Wróć do mnie. Nie chcę żebyś cierpiała. Już nigdy cię nie zranię obiecuję, ale wróć do mnie. Czuje strasznie w tym domu, sam. Jest tu tak pusto i cicho. Proszę wróć. Kocham cię.~Niall.". Rozpłakałaś się czytając tego esmsa. Odpisałaś mu tylko: "Daj mi czas." i to tyle. Minął kolejny tydzień. Poszłaś do ginekologa, bo spóźniał ci się okres. Podejrzywałaś, że możesz być w ciąży, ale już nie raz nie miałaś okresu. Czasami nawet przez trzy miesiące. Nie dawałaś sobie wielkich nadzieji. Wyszłaś z gabinetu lekarza z wielkim uśmiechem na tważy i zdjęciem USG w ręce. Tak jesteś w ciązy to siudmy tydzień. PRzecież robiłaś testy, ale wychodziły negatywne... No cóż nie przejmowałaś się tym tylko wsiadłaś w samochód i pojechałaś do domu. Do Nialla. Zapukałaś, ale nikt nie otwierał. Otworzyłaś drzwi, które o dziwo były otwarte. Weszłaś do domu. Panowała tu taka cisz. Taka pustka.
T: Niall.
Usłyszałaś kroki. Niall zszedł po schodach.
N: Co ty tu robisz ?
T: Wróciłam.
N: Ale...
T: Wróciłam tu gdzie nasze miejsce.
N: Nasze ?
T: Moje i naszego dziecka.
N: Dziecka ?
T: Niall.
Chłopak z uśmiechem na twarzy podbiegł do ciebie, zabrał cię na ręce i zaczął całować...
N: Kocham cię.
T: Ja ciebie też.
Uśmiechneliście się do siebie i poszliście ogląć film.
T: Czekaj mam coś dla ciebie.
N: Co ?
Poszłaś do torebki i wyciągnełaś z niej zdjęcie waszego bobasa.
N: O boże nie wieże.
T: No to uwież, bo za nie całe osiem miesięcy będziesz tatusiem.
N: Nawet nie wiesz jak się cieszę...
Pocałowaliście się i nadal oglądaliście film.
__________________________________________________________________________
Lexii xx.

środa, 16 stycznia 2013

NIALL #7

NIALL #7
Kochałaś go, bardzo go kochałaś, ale on nie był pewny swoich uczuć do ciebie. Nie ufał ci, raz go zdradziłaś, bardzo tego żałujesz...I to od tego czasu jest srasznie. Przychodzi do ciebie prawie codziennie. Ale po co ? Po to, żeby się z tobą przespać. Czekasz aż zostanie przy tobie na zawsze. Ale nie zawsze przychodzi, od razu do łóżka, zanim się obejżysz stoi ubrany w drzwiach i wychodzi. Zaczyna cię to przerastać, chcesz z tym skończyć ale nie możesz, nie dasz rady. Dwa dni bez niego to jest dla ciebie męka. No i znowu. Usłyszałaś dzwonek do drzwi, poszłaś otworzyć i tam stał Niall. Od razu zaczeliście się całować i powoli zmierzając w stronę sypialni, zrzucaliście z siebie ubrania. Położył cię na łóżko i zaczął całować. Odchyliłaś głowę do tyłu i patrzyłaś w sufit. Nie chciałaś tego... Znowu, ale bałaś sie, że jak mu to powiesz to wyjdzie i juz go nigdy nie zobaczysz. Po kilku minutach pieszczot wszedł w ciebie. Było ci tak dobrze, czułaś go w każdym centymetrze siebie. Wchodził i wychodził, tak jak ty to lubiałaś. Po chwili doszłaś, a jakiś czas po tobie on. Położył się obok siebie i patrzył w sufit. Zamknełaś oczy i po policzkach zaczeły spływać ci łzy.
N: Co jest ?
T: Nic.
N: No przecież widzę.
T: To źle widzisz...
N: Dobra ja się zbieram.
T: Nie no co ty.
Odburknełaś pod nosem.
N: Co ?
T: Nic.
Wtedy Niall wstał z łóżka i zaczał się ubierać. Przykryłaś się kocem i zamknełaś oczy, usłyszałaś tylko zamykające się drzwi. Wtedy walłaś głową w poduszkę i zaczełaś wyć jak dziecko. Nie mogłaś sobie wybaczyć tego co zrobiłaś, nie chciałaś tego ale nadal to robiłaś. Mineło kilka dni, Niall przyszedł trzy razy w tym czasie. Czułaś nudności, kiepsko się czułaś z samego rana poszłaś do apteki. Kupiłaś test ciążowy. Wachałaś się czy go zrobić, ale musiałaś się dowiedzieć czy to zatrucie czy... Nie chciałaś o tym myśleć ale nie miałaś innego wyjścia. Wróciłaś do domu przez godzinę chodziłaś po mieszkaniu. Nie wiedziałaś czy zrobić test czy nie. W końcu zyskałaś się na odwagę i poszłaś do łazienki. Zrobiłaś to. Wyszłaś z testem w ręce kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Podeszłaś i otworzyłaś je. To znowu Niall. Od razu zaczął cię całować, ale ty mu się wyrwałaś.
N: Co z tobą ?
T: Niall nie mam dzisiaj nastroju.
N: Nie przesadzaj.
T: Ale ja naprawdę kiepsko się czuje.
N: Co ci ?
T: Możesz usiąść ?
N: No tylko szybko bo nie mam czasu.
Wtedy zadzwonił ci telefon.
T: Czekaj chwilę.
Odebrałaś i po drugiej stronie odezwała się twoja przyjaciółka.
TP: Zrobiłaś ten test ?
T: Zrobiłam.
TP: I co ?
T: Jeszcze nie wiem. Możesz do mnie przyjść ?
TP: No zaraz będe, a co powiesz Niallowi ?
T: Siedzi u mnie. Dobra kończę bo jak zwykle czasu nie ma. Czekam...
Rozłączyłaś się i poszłaś podłączyć telefon do ładowarki.
N: Możesz się sprężać ?
Wtedy wypadł ci test ciążowy z kieszeni spodni. Zchyliłaś się, podniosłaś go i kiedy zobaczyłaś wyniek. Tak dwie kreski, piepszłaś nim gdzieś w kąt pokoju.
T: Kurwa.
N: Ej.
T: Kurwa w ciąży jestem.
N: Co ?
T: Głuchy jesteś, będziemy mieli dziwcko.
N: My ?
T: Nie ja sama.
N: Ja to jest moje dziecko, to..
T: To ?
N: Tak pewnie bzykasz się z kilkoma na boku i teraz mi będziesz wmawiać, że tatusiem zostanę tak ?
T: Nie uprawiam seksu z nikim po za tobą.
N: Myślisz, że ci uwierzę ?
Zaczał się śmiać.
T: Kurwa kocham cię to ci nie wystarczy ?
N: Wtedy nie myślałaś o tym czy mnie kochasz czy nie...
T: I właśnie tego teraz bardzo żałuję...
N: Dobra nie wydurniaj się. To na pewno nie jest moje dziecko.
T: Chyba wiem z kim sypiam.
N: Nie był bym tego taki pewien.
Wtedy poczułąś straszliwy ból w podbrzuszu, upadłaś na kolana i trzymałaś się za brzuch. Niall do ciebie podbiegł, był bardzo wystraszony.
N: Ej (t.i.) dobrze sie czujesz ?
T: Zostaw mnie, w końcu to nie twoje dziecko, nie...
N: Czekaj zadzwonie na pogotowie.
T: Nie, daj mi telefon.
N: (t.i.) !!!
T: Kurwa, daj mi telefon.
Krzykłaś, wtedy Niall podał ci go, wybrałaś numer do swojej przyjaciółki.
TP: Halo.
T: Boli mnie bardzo mnie boli, przyjedź do mnie szybko proszę. Teraz !!!
Wtedy twoja przyjaciółka się rozłączyła i wtym momencie weszła do mieszkania. Podbiegła do ciebie i zadzwoniłą po pogotowie. Przyjechali w ciągu kilku minut. Kiedy cię zabierali, popatrzyłaś na Nialla. Miał łzy w oczach.
TP: Zadowolony jesteś ?
N: Przestań.
TP: Jak przestań ?
N: Kurwa co ja narobiłam, to moja wina...
Niall zaczął płakać.Zabrał do ręki bluzę i wybiegł z mieszkania. Po kilku minutach byłaś już w szpitalu. Robili ci mnóstwo badań, jedna z pielęgniarek zawiozała cię na salę i wtedy przyszedł lekarz.
L: Z dzieckiem wszystko wporządku. Za kilka dni panią wypóścimy.
T: Dzięuję, naprawdę dziękuje...
L: Ale będzie musiała się pani naprawdę się oszczędzać i zero stresu. Przez najbliższe siedem miesięcy.
T: Ja jestem w drugim miesiącu ?
L: Tak, gratulacje.
Wtedy lekarz zaczął wychodzić, kiedy snął w drzwiach.
L: Tu na korytarzu siedzi jakiś pan. Zawołać go ?
T: Nie proszę mu powiedzieć, że nie chcę go widzieć.
L: Dobrze, proszę odpoczywać...
Lekarz wyszedł a po kilku minutach zasnełaś.
Mineło kilka dni, przyszła po ciebie przyjaciółka, bo dzisiaj wychodzisz ze szpitala. Spakowałaś się poszłąś po wypis i po kilku minutach byłaś już samochodzie. Jechałyście do ciebie.
T: Co to za torba ?
TP: Moja.
T: Wyjeżdżasz gdzieś ?
TP: Oszalałaś, będe z toą mieszkać przez najbliższe kilka dni.
T: Jejku dziękuję ci, jesteś kochana.
TP: Wiesz, że nie zostawiłabym cię z tym sama. Acha Niall dzwonił.
T: I co z tego ?
TP: Wiesz, że powinnaś z nim porozmawiać ?
T: Wiem. Ale jeszcze nie teraz...
Przyjechałyście, po chwili leżałaś już w swoim łóżku. Musiałaś bardo dużo odpoczywać... Spędziłaś tak kilka dni. Pewnego południa, zadzwonił dzwonek do drzwi. Twoja kumpela otworzyłą. Po chwili weszła do sypialni.
TP: Ktoś do ciebie.
Podniosłaś się i usiadłaś na łóżku. Do twojej sypialni wszedł Niall.
N: Hej.
T: Co ty tu robisz ?
N: Musimy porozmawiać.
T: Jak dla mnie nie mamy o czym.
N: Proszę wysłuchaj mnie chociaż.
T: Czego chcesz ?
N: Wiem zawaliłem po całości, to co zrobiłem było idiotyczne. To co robiłem cały czas, to nie powinno się wydarzyć. Dopiero teraz doszło do mnie, że nie traktowałem cię tak jak należy i za to przepraszam. Naprawdę, kiedy mogłem stracić ciebie. Ciebie i nasze dziecko.
T: Nasze ?
N: Naprawdę ci wierzę, że to jest moje dziecko, nie wiem co mi wtedy odbiło nie mam pojęcia. Kocham cię i nie wyobrażam sobie życia bez was. Nie potrafiiłbym. Ale jak nie chcesz mnie już znać to powiedz ja się wyniosę z twojego życia. Raz na zawsze, będe płacił na dziecko, wszystko co chcesz. Wybacz mi tylko, o to cię proszę.
Po jego policzkach zaczeły spływać łzy. Wtedy wyciągnął z plecaka, pluszowego misia, pocałował go i położył obok ciebie. Chwycił cię za rękę i cię w nią pocałował.
N: Przepraszam cię i pamiętaj zawsze was będe kochał, zawsze.
Wstał z łóżka i kierował się w stronę wyjścia.
T: Wiesz czego chce ?
N: Żebym zniknął, wiem.
T: Nie.
N: To czego ?
T: Chcę ciebie !!!
Uśmiechnełaś się i powoli wstałaś z łóżka. Podeszłaś do niego, przytuliłaś go i po chwili się pocałowaliście.
_________________________________________________________________________
Takie tam... /Lexii xx.